“Mam 40 lat, a ubrania wybiera mi mama. Kumple śmieją się ze mnie, a mi jest tak wygodnie”

“Od zawsze polegałem na wyczuciu stylu mojej mamy. To kobieta z klasą, ma świetne rozeznanie w najnowszych trendach i doskonale wie, na co zwracają uwagę kobiety. Z mamą łączy mnie naprawdę wyjątkowa więź. Jest moją najlepszą przyjaciółką i tak zostanie”.

Moja mama zawsze mi dobrze doradzić

Niektórzy zarzucają mi bycie maminsynkiem, natomiast ja uważam, że fajnie jest móc poradzić się własnej mamy, tym bardziej że niestety większość dziewczyn w dzisiejszych czasach jest mocno interesowna i nie można spodziewać się od nich subiektywnej oceny. Dlatego w kwestii ubioru zwracam się zawsze do niej, dla mamy to czysta przyjemność.

Zawsze chętnie wybiera się ze mną na zakupy i miło spędzamy czas. Jest to nasze małe święto, na którym zawsze świetnie się bawimy. Możemy spokojnie porozmawiać o wszystkim, wypić kawę i zjeść ciacho. Ostatnio otworzyli u nas w mieście nowe centrum handlowe. Od razu wpadłem na pomysł, że musimy się do niego wspólnie wybrać.

Wiedziałem, że w kilku sklepach z tej okazji będą niesamowite promocje. Nie czekając długo, od razu pojechałem po mamę i zaczęliśmy rekonesans. Moja mama to prawdziwa watażka. To, co wyczynia między regałami, przechodzi najśmielsze oczekiwania.

kobieta w granatowej sukience obok mężczyzny w niebieskiej koszuli

Mama ubiera się kapitalnie i zawsze mi dobrze radzi

Mama ma nosa do najfajniejszych ciuchów i zawsze sięga po nie pierwsza! Nie ukrywam, dzięki niej posiadam w swojej garderobie najróżniejsze fasony. Mogę spokojnie ubrać się na każdą okazję i porę roku. Fakt, trochę zajmuje to miejsca w moich szafach, ale mam to, czego potrzebuję.

Niestety moi kumple chyba nie do końca to rozumieją i ostatnio stałem się obiektem ich licznych, ignoranckich żartów:

“Ty, a męskich nie było?”

“Od mamy to pożyczyłeś?”

“Jak tam Twoja psiapsi? Co w tym tygodniu kupujecie laski?”

Na początku sam się z tego śmiałem. Wiadomo, fajnie pośmiać się z kumplami. Ale po jakimś czasie zauważyłem, że to jakaś ciągła nagonka na mnie. Non stop podczas spotkań wertowany w kółko jeden i ten sam temat – temat mojego ubioru. Nie wiem sam, co mam o tym myśleć, ukryta zazdrość? To, że chodzę lepiej ubrany od nich i kobiety zwracają większą uwagę na mnie, to już nie mój problem, zgadza się?

Próbowałem niejednokrotnie nawet z nimi o tym porozmawiać, ale wciąż obracają kota ogonem i mówią, że tak się tylko ze mną droczą. Jednak ja czuję, że jest to jakoś szyte grubymi nićmi… W końcu nie wytrzymałem jak jeden z moich kumpli przyszedł w ubrudzonym T-shircie i powiedziałem, że na następne zakupy z mamą wybierzemy się razem z nim, bo przynosi wstyd całej ekipie. Chyba się obraził, bo teraz rzadko z nami gdziekolwiek wychodzi, a szkoda.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *