“Syn nie chce chodzić w ubraniach po starszej siostrze. Kiedyś w każdym domu tak było”

“Wszędzie jest drogo. No nie da się ukryć, że nie da się już tanio zrobić zakupów. Niestety. Podrożało i jedzenie i środki czystości, a nawet ubrania. Wszystko. Więc ja szukam oszczędności wszędzie, gdzie się tylko da. Utrzymanie dzieci do najtańszych nie należy, więc i z ich budżetu staram się też coś obciąć. Padło na ubrania. Starsza córka chodzi w spodniach i nie niszczy ciuchów, więc chciałam, żeby syn je po niej przejmował. Nie zgodził się, a nawet zrobił awanturę na pół osiedla”.

Chciałam ciąć koszta

Wszystko teraz takie drogie, że ja szukam oszczędności wszędzie, gdzie tylko się da. Robię listy zakupów i sprawdzam w ulotkach, gdzie dostanę najtańsze produkty. Chodzę po kilku sklepach, ale dzięki temu zostaje w portfelu więcej pieniędzy.

Dzieciaki mają swoje świadczenia, ale przecież to nie wystarcza. A rosną i co chwilę trzeba im kupować ubrania.

Mam piętnastoletnią córkę i jedenastoletniego syna. Ona zdąży ze swoich ubrań wyrosnąć, zanim na niego będą dobre.

Przejrzałam ostatnio jej garderobę i okazało się, że ma dużo uniwersalnych ubrań.

Teraz taka moda

Rurki noszą i dziewczyny i chłopaki i trudno zauważyć, czy to damskie, czy męskie.

Jula miała w szafie trochę za małych portek. Wszystkie niebieskie, albo w uniwersalnych kolorach. Zabrałam je i zaniosłam do pokoju syna. Poprosiłam, żeby przymierzył, ale on tylko krzyknął, że to przecież Julki i nie będzie mierzył damskich ubrań.

Powiedziałam mu, że teraz będzie je nosił. I tak nikt się nie skapnie, że to po siostrze, a on przynajmniej trochę ożywi swoją garderobę, bo przecież chodzi wciąż w takich mrocznych ciuchach, że ja to mam ciarki na całym ciele, jak na niego patrzę.

Zaprotestował po raz kolejny.

zdenerwowana kobieta

Pewno słyszało go pół osiedla

Syn krzyczał między innymi, że jeśli ma iść w tym do szkoły, to woli pójść na wagary. Że koledzy będą się z niego śmiali, a poza tym to kompletnie nie jego styl.

Wypomniał mi też,  że jego siostra ma dostawać nowe ubrania, a on ma chodzić w starych po  niej.

Stwierdził nawet, że zamiast do szkoły, pójdzie gdzieś do pracy. Że może wyprowadzać psy albo przynosić zakupy, ale kupi sobie własne ubrania. Takie, jakie chce.

Gdy byłam w jego wieku, nigdy tak rodzicom nie pyskowałam. A też sobie ubrań nie wybierałam. Mama szła gdzieś do lumpeksu i jak znalazła coś na mój rozmiar, to się cieszyłam, że coś mam. Nie narzekałam. Nie marudziłam. I jeszcze dziękowałam szczerze.

A tutaj taka niewdzięczność. Jeszcze, żeby on faktycznie miał rację. Żebym mu chciała dać jakieś brudne czy podarte ubrania. Ale przecież to wszystko wygląda jak nowe.

Nie powiedziałam, że ma nosić po siostrze sukienki czy spódniczki. Ona z resztą nawet ich nie ma w swojej garderobie.

Ale ma na przykład za małe już dawno buty markowe, które syn ze spokojem mógłby nosić, bo są uniwersalne. Kupiłabym mu tylko nowe wkładki i byłoby super. To też nie. Bo on chce nowe. A ja nie mam ochoty się kłócić, więc znów sobie czegoś odmówię.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *