“Nie spodziewałam się, że takie rzeczy dzieją się naprawdę. Zawsze mi się wydawało, że ktoś wymyśla te historie o zmartwychwstaniu, które tak często można znaleźć w internecie. A jednak w przypadku mojej rodziny to wydarzyło się w rzeczywistości”.
Moja babcia była bardzo chora
Nie da się ukryć, że moja babcia to starsza, schorowana kobieta, która ma już blisko 90 lat i cierpi na wiele różnych schorzeń.
Stan babci w ostatnich miesiącach jeszcze się pogarszał, a jej choroby się pogłębiały, dlatego spodziewałam się tego, że już może kres jej życia się zbliża.
Niestety, potem lepiej nie było. Na trzy tygodnie przed pewnym zdarzeniem, babcia zaczynała przesypiać dłuższą część dnia i zachowywać się jakoś inaczej, tak jakby była nieobecna. Czułam, że coś się święci i kres życia mojej babci już się zbliża. Człowiek jednak podświadomie czuje, że wszystko zmierza ku gorszemu i tak też było w tym przypadku. Nie myliłam się.
Pamiętam, że jak wracałam ze studiów i zauważyłam, że babcia leży na łóżku nieruchomo, ale byłam przekonana o tym, że śpi. Powolutku się więc rozebrałam, włożyłam ubrania domowe i już miałam siąść sobie do komputera, ale spostrzegłam, że coś jest nie tak. Babcia nie oddychała.
Szybko zadzwoniłam po karetkę i do mamy. Drżącym, płaczącym głosem powiedziałam, że babcia odeszła. Pogotowie przyjechało bardzo szybko i rozpoczęło reanimację. Po kilku minutach Pan jednak stwierdził, że babcia zmarła. Wybuchnęłam płaczem i w tym momencie na miejsce przyjechała mama. Nie było przebacz, zadzwoniłyśmy po firmę pogrzebową.

Moja babcia zmartwychwstała
Obie z mamą płakałyśmy strasznie, jak przyjechała firma pogrzebowa. Pan, po tym jak dowiedział się, że babcia nie żyje, otworzył czarny worek i wtedy stała się rzecz niespodziewana. Babcia się poruszyła, wstała i zaskoczona zaczęła pytać, co Ci mężczyźni tu robią i dlaczego nie dają jej spać. Zszokowana zaczęłam krzyczeć i wpadłam w jakieś przerażenie, więc ukryłam się w drugim pokoju. Przez następną godzinę Pan tłumaczył babci, co się stało i pytał jej, co pamięta. Ona twierdziła, że nic nie pamięta i po prostu położyła się na drzemkę i bardzo dobrze jej się spało. Gdy tłumaczyliśmy jej, że tu było pogotowie i że nie oddychała, nie mogła w to uwierzyć i cały czas myślała, że ją wkręcamy i robimy sobie jaja. Zupełnie odrzucała myśl, że coś złego mogło się stać.
Pan z firmy pogrzebowej stwierdził, że takich rzeczy jeszcze nie widział i poprosił, żeby zadzwonić po pogotowie. Przyjechali razem z lekarzem. Doktor przebadał babcię i stwierdził, że takie rzeczy się rzadko, ale zdarzają i że obecnie stan babci jest stabilny, ale powinna odpoczywać.
Od tamtego czasu minęło już trzy miesiące, a babcia z dnia na dzień czuje się coraz lepiej i promienieje pozytywną energią i humorem, a wszystkie jej dolegliwości stały się mniejszym utrapieniem, jeśli mogę tak powiedzieć. Są jednak na tym świecie zdarzenia, które nawet się fizjologom nie śniły.
Gdy czasem rozmawiamy o tym z babcią, nadal twierdzi, że nic takiego się nie wydarzyło i żartuje, że widocznie weszła w tak głęboki sen, że lekarze po prostu się nie poznali i ją błędnie zdiagnozowali.