“Czy kochałam moją matkę? Trudno jest mi odpowiedzieć na to pytanie. Nie ma jej już w świecie żywych od trzech lat, a ja od pogrzebu, ani razu nie odwiedziłam jej grobu. Rodzina ma do mnie pretensję, że nie dbam o miejsce jej spoczynku. Ja mam jednak swoje powody”.
Nie miałam dobrych stosunków z matką
Moja matka była kobietą, która nie znosiła sprzeciwu. To dlatego nasze relacje były dość chłodne. Ona nie wykazała chęci na to, żeby spędzać ze mną czas, gdy byłam dzieckiem. Raczej wydawała mi rozkazy i oczekiwała, że będę je wypełniać, a kiedy się jej sprzeciwiałam, to po prostu mnie za to karała.
Kiedy dorosłam, ona oczekiwała, że nasze stosunki się zmienią. Liczyła, że zapomnę o tym wszystkim, co mnie spotkało. Bardzo się myliła. Odcięłam się od niej, bo uznałam, że to toksyczna osoba, a ja nie chciałam mieć z nią wiele wspólnego. Nie potrzebowałam tego typu emocji w moim życiu. Zmarła kilka lat temu, a ja poszłam na pogrzeb, jednak nie czuję się w obowiązku, aby o niego dbać.

Nie chodzę na jej grób
Jestem jedynaczką, a więc teoretycznie to ja powinnam zadbać o grób matki. Ja jednak nie mam na to ochoty. Mam to robić pod publiczkę? Jakie to teraz ma znaczenie? Przecież moja matka już odeszła, a my nie miałyśmy dobrych relacji, kiedy żyła, dlaczego zatem miałabym zajmować się zimnym kamieniem na trawie?
Nie chodzę tam nawet po to, żeby zapalić znicze czy zanieść kwiaty. Wiem doskonale o tym, że grób zarasta, bo nikt o niego nie dba. Czy się tym przejmuję? Nie za bardzo. Nie czuję się w obowiązku, aby zajmować się tego typu rzeczami.
Rodzina ma do mnie pretensje
Kiedy spotykam się z wujostwem, oni mają do mnie pretensje, czy nie uczęszczam na grób matki. Mówią, że kiedy są na cmentarzu, to łapią się za głowę, bo nagrobek jest w opłakanym stanie. Nie czuję się w obowiązku, żeby mu tłumaczyć, dlaczego tak to wygląda. Nie uważam też, żeby mieli prawo mieć do mnie z tego tytułu pretensje. Przecież to tylko i wyłącznie moja sprawa, a jeżeli oni mają z tym problem, to niech po prostu sami tam posprzątają, zapalą znicze i postawią kwiaty. Kto im zabroni? Na pewno nie ja, niech sobie robią, co chcą.
