“Synowa chce 3 tys. zł na obóz wnuka! A jak ja byłam chora, to nawet nie zadzwoniła…”

“Synowa zadzwoniła do mnie wczoraj z prośbą, żeby dać jej 3 tys. zł na obóz piłkarski dla wnuka. Całe szczęście, że siedziałam, bo bym się przewróciła! Gdy niczego nie potrzebuje, to o mnie nie pamięta… Taka jest prawda. Za to gdy to ja potrzebowałam pomocy, bo byłam chora i nawet do kibla nie miałam siły dojść, to nawet nie oddzwoniła. A od syna usłyszałam tylko: “Maaamo, dasz radę…”. I co ja mam z nimi zrobić! Syn to syn… Alimenty za niego płacę, to na dziecko nie dam?”

Rodziny się nie wybiera. Syn nieudany, ale własny…

Mamy z mężem jedno dziecko — już 40-letniego syna. Myślałam, że udało mi się wychować go na ludzi, ale nie wszystko ułożyło się po mojej myśli.

Dość powiedzieć, że synek okazał się nieodpowiedzialnym partnerem i ojcem. Jego była żona sama wychowuje naszego wnuka. Piotruś ma już 10 lat i pasjonuje się sportem. Przypomina mi w tym mojego syna, gdy był młody…

Pieniądze zupełnie się go nie trzymają, a pracować mu się nie chce. Kombinowanie wyszło mu bokiem, narobił sobie kłopotów i teraz to ja muszę płacić alimenty jego byłej żonie na rzecz naszego jedynego wnuka.

Cóż, może nieudany ten syn, ale własny… A rodzinę kochać i pomagać jej trzeba. Trudno, muszę płacić, to płacę. Nie mamy z mężem jakiejś szałowej emerytury, ale dajemy radę.

Synowa przypomina sobie o mnie, gdy trzeba coś zapłacić. Zadzwoniła z prośbą

Najgorzej, że synowa przypomina sobie o babci dopiero wtedy, gdy potrzebuje kasy. Tym razem chcę wysłać dziesięcioletniego wnuka na obóz piłkarski.

Zadzwoniła do mnie wczoraj i prosto z mostu poprosiła, żeby dać jej 3 tys. zł na obóz piłkarski dla Piotrusia! Co za tupet… Całe szczęście, że akurat wtedy siedziałam na krześle, bo chyba bym się przewróciła.

Jak można przypominać sobie o babci tylko wtedy, gdy się czegoś potrzebuje! Jestem im potrzebna przede wszystkim jako skarbonka na każde zawołanie.

A jak dwa tygodnie temu dopadło nas z mężem jakieś zatrucie żołądkowe, byłam chora i tak słaba, że nie mogłam nawet do kibla sama dojść, to moja synowa nie raczyła oddzwonić. A od synusia usłyszałam za to:

Maaamo, dasz radę…

Tak to można liczyć na wsparcie ze strony swoich dzieci. Szkoda, że ode mnie wymagają czego innego, a sami nie poczuwają się, żeby pomóc starszej matce w potrzebie. Nie tak go wychowywałam.

Skaranie z taką rodziną. No ale co mam zrobić? Synek jedyny, alimenty za niego płacę ja… A co ten mój Piotruś winny, że ma takich rodziców, jakich ma. Na dziecko nie dam? Nie mam wyboru…

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *