“Chciałam postawić mamie i tacie wspólny nagrobek… Nie spodziewałam się tego, co nastąpiło”

“Moi św.p. rodzice zostali pochowani w dwóch sąsiednich grobach. Przy obu były stare tablice nadgryzione zębem czasu… Ponieważ to ja opiekuję się grobem rodziców, postanowiłam postawić w ich miejscu jeden duży nagrobek, a te dwa zniszczone rozebrać. Nie chciałam niczyjego wsparcia, wszystko chcę zrobić z własnych oszczędności… Jednak okazało się, że stary nagrobek mamy stawiała jej siostra i to jej nazwisko figuruje w księgach kościelnych… I tu zaczynają się schody. Nie mam z nią żadnego kontaktu od lat. Lecz ratunek przyszedł z zupełnie niespodziewanej strony…”

Moi rodzice zmarli lata temu. Zostali pochowani inaczej, niż chcieli

Moja mama zmarła 10 lat temu. Dołączyła do taty, który w wyniku ciężkiej choroby odszedł 2 lata wcześniej. Zostali pochowani w sąsiednich grobach, dzielą ich tylko dwie płyty i wąziutka ścieżka, na której ciężko nawet postawić stopę. Nie mogliśmy wtedy zrobić inaczej.

Wiedziałam, że moi rodzice pragnęli spocząć razem, jednak wtedy zupełnie nie miałam na to środków… Dopiero co skończyłam 18 lat i niewiele jeszcze wiedziałam o życiu, a jeszcze mniej o śmierci i sprawach z nią związanych.

Zorganizowaniem miejsca pochówku mojej mamy zajęła się jej siostra. Za pieniądze, które mama zostawiła specjalnie na ten cel, siostra postawiła jej skromny nagrobek. Właściwie to tylko niewielka tablica i grawer…

Przez wszystkie te lata ciążyła mi świadomość, że wola rodziców nie została do końca wypełniona. Teraz, gdy jestem już starsza i udało mi się odłożyć trochę oszczędności, postanowiłam załatwić w końcu tę sprawę i ponownie połączyć rodziców, zgodnie z ich wolą.
smutna kobieta czyta list

Chcę postawić im jeden wspólny pomnik… Lecz pojawiły się przeszkody

Zgłosiłam się więc do proboszcza z planem, by w miejscu dwóch starych grobów, nadgryzionych już trochę zębem czasu, postawić jeden większy nagrobek, trwały, który wytrzyma dekady. Moi rodzice zasłużyli na taki wyraz pamięci o nich.

Jednak tu zaczęły się kłopoty. Nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy! Okazało się, że w księgach kościelnych figuruje nazwisko mojej cioci, siostry mojej mamy, jako osoby upoważnionej do decydowania o nagrobku.

A ta jak na złość od paru lat przebywa w Stanach i nie ma z nią żadnego kontaktu. Ksiądz rozłożył ręce, bo bez porozumienia z siostrą nic nie może zrobić. Nieważne, że to ja sprawuję pieczę nad oboma grobami… Mimo że mnie zna, bo to mała parafia w niewielkim miasteczku.

Zupełnie nie wiedziałam, co z tym zrobić. Próbowałam znaleźć kontakt do cioci, ale bezskutecznie. Wtedy stało się coś, czego w życiu się nie spodziewałam…

Pewnego dnia otrzymałam tajemniczy list. Tego się nie spodziewałam!

Pewnego dnia, jakiś dwa miesiące po mojej wizycie w kancelarii parafialnej, przyszedł do mnie list. Otworzyłam oczy ze zdziwienia, gdy zobaczyłam dane na kopercie. Całe szczęście, nie zmieniłam adresu. Nadal mieszkałam w domu moich rodziców… List był od cioci!

Pisała, że od pewnego czasu dręczy ją poczucie, że powinna skontaktować się z rodziną w Polsce. To dziwne uczucie powraca nawet w snach, a od jakiegoś czasu widzi w nich swoją siostrę, która macha do niej ręką!

Czytałam to i nie wierzyłam własnym oczom.

Ciocia odcięła się od nas, bo chciała uporządkować swoje sprawy… Ale teraz przeprosiła za wszystko i napisała, że chce odnowić kontakty. Podała swojego maila i numer telefonu w Stanach.

Jestem zszokowana i wzruszona. Teraz wszystko na pewno wróci na dobre tory i będę mogła połączyć rodziców wspólnym nagrobkiem… Teraz jestem całkowicie pewna, że tego właśnie chcieli…

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *