“Nigdy nie zapomnę tych świąt Wielkanocy! Mój dziadek powiedział, że już nie chce żyć!”

“>Czuję się jak balonik, z którego spuszczono powietrze. Zostały mi 2-3 lata< – ogłosił przy wielkanocnym stole, a wszystkim zrzedły miny. Nie mam pojęcia, co zrobić, by wskrzesić wolę życia u dziadka Mietka”.

Nigdy nie zapomnę tych świąt Wielkanocy!

Wobec tych świąt Wielkanocy miałam ogromne oczekiwania! Przeprowadziliśmy się z mężem do większego mieszkania, więc postanowiliśmy tym razem całą rodzinę zaprosić do nas — nie tylko najbliższą rodzinę, ale i dziadków, a nawet teściową! Przyszedł też mój brat z żoną i z dzieckiem, a także szwagierka z mężem i córkami. Na Wielkanoc miało więc zgromadzić się u nas całkiem sporo gości.

Mocno wzięłam sobie do serca, by podczas Niedzieli Wielkanocnej dobrze się zaprezentować jako gospodyni domowa, także przygotowania do Świąt zaczęłam już kilka dni wcześniej. Sprzątałam, myłam okna, robiłam zakupy i gotowała oraz piekłam. Szczerze mówiąc, gdy już więc nadeszła Wielkanoc, byłam wykończona!

Ale pocieszałam się, że najgorsze już za mną i podczas świąt w końcu się zrelaksuję. Jednak bardzo się myliłam!

Dziadek powiedział, że już nie chce żyć!

Na święta zaprosiliśmy dziadka, czyli tatę mojej mamy. Dziadek jest jeszcze dość młody, bo ma dopiero 75 lat, niestety 3 lata temu zmarła babcia i dziadek został sam w swoim niewielkim mieszkaniu.

Mieszkamy wszyscy w jednym mieście, więc zarówno moja mama, jak i ja odwiedzamy dziadka, gdy tylko możemy, niestety moja mama wciąż pracuje i nie możemy przebywać u niego non stop.

Dziadek kilka lat temu miał udar, póki babcia jeszcze żyła, jakoś sobie radził, a nawet chodził na rehabilitację, jednak odkąd został sam, wyraźnie mu się pogorszyło!

Miałam nadzieję, że podczas Wielkanocy, dziadek trochę się rozweseli, jednak to, co dziadek Mietek nam powiedział, kompletnie mną wstrząsnęło! Pod koniec wizyty, dziadek wyraźnie spoważniał i powiedział, że już nie ma, po co żyć.

Czuję się jak balonik, z którego spuszczono powietrze. Zostały mi 2-3 lata życia, a potem to już…

– ogłosił przy wielkanocnym stole, a wszystkim zrzedły miny.

pomarszczona ręką dziadka i dziecka

Przecież nie oddam dziadka do domu starców!

Zatkało nas po tych słowach dziadka. Była fajna rodzinna atmosfera, córki szwagierki biegały po mieszkaniu i myśleliśmy, że dziadek odżyje, gdy zobaczy dzieci i swojego prawnuka! Niestety stało się zupełnie inaczej.

Widzę, że dziadek gaśnie w oczach, praktycznie zamknął się w domu i nigdzie nie wychodzi. Wszystkie zakupy ma dowożone do domu, do lekarza też go zawozimy, więc on sam nie ma potrzeby wychodzić na dwór. Raz gdy wyszedł z mieszkania, przewrócił się i teraz już nie chce ryzykować.

Wiem, że po udarze dziadek powinien ćwiczyć, ale o czym tu mówić, jak on już twierdzi, że nie ma po co żyć? Wydawało mi się, że powinien się cieszyć z prawnuczka, ale małe dzieci już go męczą. Krótko po tych słowach dziadek zażądał, by odwieźć go do domu.

Naprawdę nie wiem, już co mam zrobić. Może powinniśmy zatrudnić mu jakąś panią do towarzystwa, żeby podtrzymała go na duchu? On potrzebuje nie tyle opieki fizycznej, co psychicznej.

Pomyślałam też, że mogłabym dziadka sprowadzić do nas, bo mamy większe mieszkanie, a nie mamy jeszcze dzieci, ale mój mąż się nie zgadza. Jesteśmy młodym małżeństwem i chcemy na razie nacieszyć się sobą. Jest jeszcze dom spokojnej starości, ale nie chcę tam oddać dziadka, bo wiadomo, co się słyszy o takich miejscach. Może dobrze by było, gdyby dziadek znalazł sobie nową partnerkę, ale wiem, że z tym będzie trudno.

Nie mam pojęcia, co zrobić, by wskrzesić wolę życia u dziadka Mietka. Gdyby chciał, mógłby żyć przecież nawet do dziewięćdziesiątki, ale on nie chce.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *