“Mąż uważa, że praca zdalna to żadna praca, mam mnóstwo czasu, żeby ogarnąć dom i dzieci”

“Mam już dość. Mój mąż uważa, że skoro chodzi do pracy poza domem i zarabia więcej, to nie musi robić nic w domu. Wszystkie zajęcia dnia powszedniego są na mojej głowie – dom, dzieci, gotowanie, pranie, zmywanie, zakupy, a do tego praca zdalna. Przecież skoro >siedzę w domu<, to mam czas. Poza tym praca zdalna to żadna praca, bo przecież o co mi chodzi, nie muszę wychodzić do biura, stresować się i spędzać tam ponad połowy dnia. A mnie krew zalewa. Jak mam mu przetłumaczyć, że się myli?”

Mąż nie rozumie, w czym tkwi problem

Kiedyś było zupełnie inaczej. Bez dzieci, bez dobrych rad, mało obowiązków, etat, a po pracy oboje mieliśmy czas wolny. Mnie nie było w domu do 20, bo spędzałam cały dzień w sklepie, obsługując klientki. O obiadek mąż musiał sam zadbać, obowiązkami się dzieliliśmy, nie było ich jeszcze tak dużo.

A potem nastąpiły zmiany… założyliśmy rodzinę, pod koniec pierwszej ciąży zrezygnowałam z pracy w sklepie i przeszłam na zdalną w innym zawodzie, bez żadnej przerwy – z porodówki między skurczami organizowałam sobie zastępstwo na 3 dni… Druga ciąża, macierzyński i ostatecznie budzę się w układzie, z którego kompletnie nie jestem zadowolona i nie wiem, jak go zmienić. Doba nie jest z gumy, spędzam w pracy zdalnej kilka godzin dziennie, a do tego na moich barkach jest cała reszta. Teraz czas na odpoczynek ma tylko on.

Mama z telefonem opiekuje się dziećmi

Teściowa tak go wychowała, a teraz ja mam kłopot

Co najlepsze, teściowa jest po mojej stronie, ale co mi po tym, skoro to ona wychowała takiego gagatka. Sama przez pół życia słyszała (i wkurzała się), że “siedzi w domu”, a mimo to nie wymagała od synów uczestnictwa w obowiązkach domowych. Nauczyła, że jak pomogą w firmie, to potem mogą robić, co im się podoba. Obowiązków domowych nie mieli. Ja nie jestem od wychowywania dorosłego faceta, powinien sam mieć olej w głowie i jakieś praktyczne podejście, a nie… Owszem, jeśli chodzi o poważne, duże sprawy, można na nim polegać, ale nie z samych poważnych spraw składa się codzienne życie.

Mąż nie docenia pracy zdalnej i nie widzi, ile robię w domu

Najbardziej mnie wkurza, że jego irytujące podejście wynika z tego, że pracuję z domu. Przecież praca zdalna to żadna praca. Skoro jestem w domu, nie muszę wychodzić do biura, to mam święty spokój i możliwość, żeby sobie wszystko ogarnąć “w międzyczasie”. Między zaprowadzaniem i odbieraniem dzieci, gotowaniem, praniem i pierdyliardem innych spraw, bardzo ciekawe.
Jego nie ma w domu, a wieczorem odpoczywa, więc ma z bańki. Czasem mam ochotę zaserwować mu kubeł zimnej wody – wyjść z domu na tydzień, zostawić kartkę z długą listą rzeczy do ogarnięcia – i zobaczyć, jak sobie “świetnie” poradzi. Co byście zrobili w mojej sytuacji?

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *