Podobno idealna teściowa nie istnieje, ale czy to samo powiedzieć o synowej? Lista wymagań troskliwych matek, co do umiejętności oraz cech charakteru wybranki ukochanego syna, bywa czasem niemożliwa do spełnienia. I choć to nie teściowa wybiera, to jak zwykle jest pierwsza do wydawania osądów. Czy ma do tego prawo?
Wymagająca teściowa: „Obiady mojej synowej nie nadają się do jedzenia”
Pani Serafina latami modliła się o to, aby jej jedyny syn Piotr trafił w swoim życiu na kobietę, która godnie zastąpi jej miejsce i z należytą starannością zaopiekuje się zarówno domem, jak i mężem, aby ten mógł skupić się tylko na zarabianiu pieniędzy.
Co prawda syn 62-latki znalazł miłość swojego życia, lecz jak już się zapewne domyślacie, młoda kobieta według teściowej jest totalnym beztalenciem, jeśli chodzi o prowadzenie gospodarstwa domowego. Najwidoczniej modlitwy nie zostały wysłuchane lub ofiara została złożona w niewystarczającym nominale…
Gdy ją poznała, to już po ruchach widziałam, że chleba z tej mąki nie będzie. Próbowałam poduczyć na tyle, ile mogłam, ale po kilku latach to już wiem, że wszystko jak krew w piach. To przecież nie mój obowiązek, bo matkę od tego miała, która z obowiązku się nie wywiązała. Aż wstyd się komukolwiek przyznać, że obiady mojej synowej nie nadają się do jedzenia. Ma dwie lewe ręce prawie do wszystkiego, bo i w domu za dużego porządku nie ma. Jedyne co potrafi, to wrzucenie mrożonych pierogów do garnka. Ja Piotrusiowi przez 28 lata nigdy mrożonych pierogów nie podałam…

Czy każda kobieta powinna znać się na gotowaniu?
Czy każda kobieta powinna być doskonałą kucharką? Pani Serafina nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości. Emerytka uważa, iż jest to wręcz święty obowiązek każdej panny, która w przyszłości będzie chciała podjąć decyzję o wejściu w związek małżeński.
Jej zdaniem brak kulinarnych umiejętności u młodej kobiety jest ogromną porażką nie tylko dla niej samej, ale i również dla jej matki, która o to nie zadbała.
Ja ledwo do stołu głową dosięgałam, a już mamusia goniła mnie do lepienia pierogów, zakręcania knedli czy panierowania kotletów schabowych. Gdybym dowiedziała się, że moja córka korzysta z mrożonych potraw, to spaliłabym się ze wstydu! To są typowo kobiece zajęcia i tak samo w drugą stronę, że każdy chłop musi potrafić naprawić kran i co najmniej odmalować mieszkanie. Dzisiaj młodzi we wszystkim szukają drogi na skróty i patrzą, aby tylko się najeść i wyspać, ale jakość to już schodzi na drugi plan. W szkołach wielu rzeczy nie uczą, a powinni…
Zgodzicie się ze zdaniem Pani Serafiny? Czy dziś kobieta ma prawo nie przepadać za gotowaniem?
