Wiem, że młodzi teraz lubią cudować, jeśli chodzi o Wigilię, a ja sobie nie wyobrażam, że w czasie świąt miałoby zabraknąć karpia, bo moja synowa wymyśliła sobie łososia i tuńczyka na kolację… Ręce mi opadły, jak się o tym dowiedziałam, bo nie wiem, jak można być człowiekiem bez serca!
“Synowa nie chce zrobić karpia na Wigilię”
Żona mojego syna pochodzi z nowoczesnego domu, oni nawet nie obchodzą świąt, ale chociaż tyle dobrego, że zgodziła się uczestniczyć w tym wydarzeniu jak weszła do naszej rodziny, ale nie podoba mi się to, jakie dania przygotowuje na Wigilię i jak próbuję zmienić mojego syna i ich dzieci, żeby zapominały o tradycji. Nasza Wigilia wygląda w ten sposób, że spotykamy się wszyscy u seniorki rodu, czyli u matki mojego męża, a każdy z nas przynosi po jednej lub dwóch potrawach i tak też planujemy właśnie na ten rok.
Zawsze mój syn przygotowywał karpia jak nawet był kawalerem i myślałam, że w tym roku także tak będzie, ale okazało się, że Weronika ma inne plany wobec wigilijnej wieczerzy. W czasie mojej ostatniej wizyty u syna i synowej zapytałam wprost, jakie mają plany, jeśli chodzi o posiłki na Wigilię i Weronika z wielką dumą odparła, że przygotuje łososia i tuńczyka. Byłam w szoku, ponieważ u nas nigdy takich ryb się nie jadło i uważam, że starsze osoby będą wręcz zawiedzione, że nie będzie karpia.

“Wszystko chcą robić po swojemu”
Ja jestem po udarze i nie do końca mam siłę i sprawność, aby robić takie posiłki, więc myślałam, że mogę liczyć na moje dzieci, ale okazuje się, że jednak. Weronice nie powinna przecież zależeć na tym, jaką potrawę zrobi, bo i tak nie obchodzi świąt, a ewidentnie zrobiła na złość i aż było mi przykro, że w taki sposób podchodzi do tego dnia.
Wręcz odniosłam wrażenie, że go wszystko było zamierzone, abym się zdenerwowała i z nimi pokłóciła. Kiedyś wspominali, że marzy im się Wigilia w ciepłych krajach. Może w ten sposób chcą doprowadzić do kłótni rodzinnej i będą zmuszeni odmówić przyjścia na Wigilię, a dzięki temu wyjadą sobie na wakacje i nie będą przejmować się starą matką i resztą rodziny. Mam nadzieję, że do czasu świąt Weronika zmieni zdanie i nie będzie się wyłamywała i weźmie udział w naszej rodzinnej tradycji. Jakie ona chce przekazać wartości dzieciom, jeśli nie potrafi uszanować tego, co dzieje się w domu jej męża?!
