Krakowska prokuratura bada sprawę hospitalizacji ciężarnej kobiety w Szpitalu Uniwersyteckim. Pacjentka za pierwszym razem miała zostać odesłana z lecznicy. Gdy trafiła tam ponownie, dziecka nie udało się uratować. Zabezpieczono dokumentację medyczną i nagrania z monitoringu. Sam szpital nabiera jednak wody w usta.
O sprawie w środę, 20 września, informuje “Gazeta Wyborcza”. Jak ustalili dziennikarze, prokuratura od kilku dni zajmuje się sprawą śmierci płodu w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie. Ciężarna kobieta miała się zgłosić do tamtejszego ambulatorium kliniki położniczo-ginekologicznej, gdy źle się poczuła, ale po konsultacji została odesłana do domu.
Kraków. Szpital odesłał ciężarną pacjentkę. Gdy wróciła, dziecka nie udało się uratować
“Gdy jej stan znów się pogorszył, znalazła się w Szpitalu Powiatowym w Brzesku. Stamtąd — po raz kolejny — trafiła do Szpitala Uniwersyteckiego. Jak się nieoficjalnie dowiadujemy, matka przeżyła, dziecko nie. Kobieta była w dość zaawansowanej ciąży” — podaje “Gazeta Wyborcza”.
W sprawie jest wiele niewiadomych. Na temat stanu zdrowia ciężarnej pacjentki nie chcą się wypowiadać ani lekarze ze Szpitala Uniwersyteckiego, zasłaniając się ochroną danych osobowych, ani medycy ze Szpitala Powiatowego w Brzesku. Wiadomo natomiast, że policja z Brzeska, na polecenie prokuratury, zabezpieczyła w tamtejszym szpitalu dokumentację medyczną i nagrania z monitoringu. Te same materiały zabezpieczono też w Szpitalu Uniwersyteckim.
Policja zabezpieczyła dokumentację medyczną i nagrania z monitoringu
Jak wskazuje “Gazeta Wyborcza”, kluczowe jest uzyskanie odpowiedzi na dwa pytania: czy mogło być błędem odesłanie kobiety po pierwszej wizycie, a także ile czasu minęło pomiędzy pierwszą wizytą a ponownym trafieniem pacjentki do placówki. Na odpowiedź prokuratury w sprawie dziennikarze cały czas czekają.
