14 października 2017 roku bliźniaczki Mary i Sandra Wilson zostawiły swój samochód na parkingu w pobliżu Gór Superstition i zniknęły bez śladu wśród rozgrzanych skał.
Trzy tygodnie poszukiwań nie przyniosły żadnych rezultatów.
Nie było nadziei na odnalezienie ich żywych, aż do momentu, gdy w środku nocy na autostradzie 88 kierowca ciężarówki dostrzegł w świetle reflektorów zataczającą się postać.
Była to jedna z sióstr.
Wyglądała jak duch, była wychudzona, ubrana w brudne łachmany, a jej dłonie były zakrwawione, jakby rozbierała skały gołymi rękami.
To, co powiedziała policji, wstrząsnęło całym stanem.
Nieznana osoba zmusiła je do rzutu monetą, aby zdecydować, która z sióstr ma zginąć.
Wyglądało to na historię niesamowitej akcji ratunkowej.
Ale dlaczego doświadczony detektyw, patrząc na jej rany, czuł, że coś jest nie tak z tą historią? Góry Superstition, wznoszące się na wschód od Phoenix w Arizonie, zawsze miały mroczną reputację.
Od wieków lokalne legendy opowiadają o przeklętym złocie, złych duchach i podróżnikach, którzy wkroczyli do tych szkarłatnych kanionów i nigdy nie powrócili.
Jednak 14 października 2017 r. żadne mistyczne ostrzeżenia nie były w stanie powstrzymać dwóch młodych kobiet, które chciały zdobyć jeden z najsłynniejszych szczytów w regionie.
O 6:00 rano biały jeep Compass powoli wjechał na żwirowy parking w Lost Dutchman State Park.
Poranne słońce dopiero zaczynało złocisto oświetlać wierzchołki kaktusów saguaro, a powietrze wciąż zachowywało chłód nocy.
Chociaż prognoza zapowiadała upał w południe.
Z samochodu wysiadły dwie dziewczyny, wyglądające jak dwie krople wody.
Były to 24-letnie bliźniaczki, Mary i Sandra Wilson.
Na pierwszy rzut oka niemal niemożliwe było ich odróżnienie.
Ten sam wzrost, identyczny kolor włosów, podobne rysy twarzy.
Jednak ci, którzy znali je dobrze, twierdzili, że w środku były całkowitymi przeciwieństwami.
Mary Wilson była uosobieniem sukcesu i dyscypliny.
W wieku 24 lat prowadziła już obiecujący startup w Phoenix, była dumą swojej rodziny i zawsze miała jasny plan na życie.
Z drugiej strony Sandra z drugiej strony, wydawała się być jej cieniem, chaotyczna i nieprzewidywalna.
Podejmowała dorywcze prace, często zmieniała mieszkania i według jej przyjaciół miała poważne długi finansowe, które stale rosły.
Pomimo tej przepaści w statusie społecznym i stylu życia, siostry starały się utrzymywać kontakt.
Ta wycieczka miała być chwilą jedności, próbą przywrócenia siostrzanej bliskości z dala od zgiełku miasta.
Śledczy ustalili później chronologię ich poranka co do minuty.
O godz. 7:15 telefony komórkowe obu dziewcząt połączyły się po raz ostatni z wieżą komórkową w pobliżu Apache Junction.
Był to ostatni cyfrowy ślad, jaki pozostawiły w cywilizowanym świecie.
Siostry wyruszyły na szlak Siphon Dro Trail, szlak uważany za jeden z najtrudniejszych w parku.
To nie jest tylko spacer po pustyni.
To wyczerpująca wspinaczka, podczas której szlak często gubi się wśród gładkich, wygładzonych przez wiatr skał.
A ostatni odcinek wymaga niemal umiejętności alpinistycznych, by wspiąć się na płaskowyż Flat Iron.
Niewielu świadków widziało dziewczyny na początku trasy.
Starsza para turystów powiedziała później policji, że widziała dwie podobne dziewczyny w strojach sportowych, które prowadziły ożywioną dyskusję u podnóża kanionu.
Według nich rozmowa nie wyglądała na kłótnię, ale dało się wyczuć pewne napięcie.
Jednak w śledztwach dokumentacyjnych zeznania świadków są często subiektywne, a prawdziwa treść tej rozmowy pozostała na zawsze tajemnicą między siostrami.
Dzień minął.
Słońce wzeszło do zenitu, rozgrzewając kamienie do niebezpiecznych temperatur.
Termometr wskazał tego dnia 35°C.
W takich warunkach szybko dochodzi do odwodnienia, a orientacja w terenie staje się trudna z powodu mgły gorącego powietrza.
Gdy słońce zaczęło chować się za horyzontem, malując pustynię w niepokojących odcieniach czerwieni, Mary nie odezwała się.
To zupełnie nie pasowało do niej.
Zawsze informowała rodziców o swoich planach i nigdy nie znikała bez ostrzeżenia.
Około godziny 21:00, kiedy cisza w telefonach stała się nie do zniesienia, rodzina podniosła alarm.
Ojciec siostry, wyczuwając, że coś jest nie tak, natychmiast zadzwonił do biura szeryfa hrabstwa Pel.
Strażnicy przybyli na parking w Lost Dutchman Park w nocy.
Biały Jeep Compass stał tam, gdzie został pozostawiony rano.
W środku wszystko wyglądało normalnie.
Na tylnym siedzeniu leżały ubrania na zmianę, butelka wody oraz mapa drogowa na tylnym siedzeniu.
Samochód był zamknięty i nie było śladów włamania ani szamotaniny.
Wyglądało na to, że dziewczyny po prostu rozpłynęły się w powietrzu.
Następnego dnia o świcie rozpoczęła się zakrojona na szeroką skalę akcja poszukiwawcza.
Była to jedna z największych akcji poszukiwawczych w historii hrabstwa w ostatnich latach.
Dziesiątki ochotników ustawiły się w łańcuchach, przeczesując każdy metr u podnóża gór.
Zespoły z psami tropiącymi sprawdzały szczeliny i jaskinie, próbując wyczuć jakikolwiek zapach.