Ciekawe historie Zabiła 12 nazistowskich generałów za pomocą czekoladek, które otruły najbliższe otoczenie Hitlera – zniknęła bez śladu

9 listopada 1943 roku w „Wilczym Legowisku” – tajnej kwaterze głównej Adolfa Hitlera położonej głęboko w lasach Prus Wschodnich – dwunastu wysokich rangą generałów nazistowskich zasiadło do wieczornego przyjęcia. Brzęczały kryształowe kieliszki, a śmiech rozbrzmiewał echem w bunkrze z żelbetonu. Na srebrnych tacach, ułożonych z najwyższą starannością, leżały belgijskie czekoladki, ciemne i błyszczące, wypełnione likierem wiśniowym — prezent, jak powiedziano generałom, od szwajcarskiego dyplomaty, który chciał zyskać przychylność Rzeszy.Cukierki i słodycze

Nie wiedzieli jednak – i nie mogli tego wiedzieć – że do każdej czekoladki wstrzyknięto związek tak śmiercionośny, że jeden kawałek mógł zabić dorosłego mężczyznę w mniej niż sześć godzin. Do północy wszyscy dwunastu generałów zginie, a odpowiedzialna za to kobieta, 29-letnia chemiczka Margaret Wal, zniknie z kart historii tak całkowicie, że nawet jej imię stanie się tylko wspomnieniem.

To nie jest opowieść o żołnierzach ani szpiegach. To opowieść o kobiecie z doktoratem z chemii, nienawidzącej faszyzmu i mającej dostęp do czegoś znacznie groźniejszego niż jakakolwiek broń. To opowieść, której nigdy nie opowiadano ci w szkole.

Margaret Wal nie była zawodową zabójczynią. Nie pracowała dla brytyjskiego wywiadu ani nie należała do żadnej sieci ruchu oporu. Była degustatorką. Jej zadaniem było spożywanie posiłków Hitlera przed nim, aby upewnić się, że nie są zatrute. I w jakiś sposób tej kobiecie, której zadaniem było zapobieganie zamachom, udało się stać jedną z najbardziej skutecznych zabójczyń w historii II wojny światowej.Jedzenie

Berlin, 1936 rok. Margaret Wal nie powinna była istnieć w hitlerowskich Niemczech. Była wybitną naukowczynią – ukończyła Uniwersytet Berliński jako najlepsza w swojej grupie, uzyskując tytuł doktora chemii organicznej. Znała cztery języki i opublikowała prace naukowe dotyczące związków chemicznych. Była jednak kobietą, a w nazistowskich Niemczech kobiety z tytułem doktora traktowano z podejrzliwością. W wizji Hitlera kobiety miały zajmować się kuchnią, a nie pracą w laboratoriach.

Margaret postanowiła więc nie rzucać się w oczy. Podjęła pracę poniżej swoich kwalifikacji jako analityk ds. kontroli jakości w zakładzie przetwórstwa spożywczego. Punktem zwrotnym był listopad 1938 roku, podczas Nocy Kryształowej. Margaret była świadkiem, jak nazistowscy brunatni koszulowcy wywlekali rodziny na ulice i podpalali synagogi. Jej sąsiad, starszy żydowski profesor, który był jej mentorem, został pobity na śmierć przed własnym domem. Margaret próbowała interweniować, ale jeden z brunatnych koszul uderzył ją kolbą karabinu w twarz.

Kiedy obudziła się w szpitalnym łóżku ze złamaną szczęką, coś w jej wnętrzu pękło. Zdała sobie sprawę, że bycie niewidzialną nie zapewniało jej bezpieczeństwa; czyniło ją współwinna. Postanowiła, że skoro naziści chcieli, by była niewidzialna, wykorzysta tę niewidzialność jako broń.

Na początku 1943 roku w Rzeszy ogarnęła panika związana z brytyjskimi spiskami mającymi na celu otrucie Führera. Potrzebowano degustatorów żywności – młodych, zdrowych Niemców, którzy pełniliby rolę ludzkich „kanarków”. Margaret sfabrykowała swoją aplikację, twierdząc, że jej mąż zginął na froncie wschodnim, i przedstawiając się jako patriotyczna wdowa. Została wybrana i w kwietniu 1943 roku zgłosiła się do Wilczej Norze.

„Wilczy Szaniec” był fortecą ukrytą w lasach Prus Wschodnich. Margaret mieszkała w betonowym bunkrze wraz z czternastoma innymi kobietami. Jadły to, co im nakazano, pod czujnym okiem strażników SS. Jeśli u kogoś pojawiły się objawy zatrucia, jedzenie było usuwane, zanim trafiło do Hitlera. Margaret przyglądała się codziennym procedurom i posiłkom. Hitler był wegetarianinem, dzięki czemu jego posiłki były łatwe do przewidzenia.

System zakładał, że trucizna zadziała natychmiast, ale Margaret znała się na chemii. Wiedziała o związkach, które mogą pozostawać w stanie uśpienia przez wiele godzin. Potrzebowała rycyny, toksyny pozyskiwanej z nasion rącznika pospolitego. W czasie wolnym od pracy zbierała nasiona w lesie. Korzystając z prowizorycznych narzędzi – moździerza i tłuczka skradzionych z kuchni oraz improwizowanych systemów filtrujących – spędziła dwa miesiące na ekstrakcji stężonej rycyny.

We wrześniu 1943 roku miała już fiolkę z trucizną ukrytą w szczotce do włosów. Na początku listopada los stworzył okazję: przyjęcie dla wysokich rangą generałów, na którym podawano belgijskie czekoladki. Margaret zaprzyjaźniła się z Elsą, polską robotnicą kuchenną, która nienawidziła reżimu. Margaret opowiedziała Elsie o swoim planie. Elsa zapytała, czy to się uda. Margaret odpowiedziała:Cukierki i słodycze

„Jeśli mam rację, do rana zginie dwunastu generałów. Jeśli się mylę, obaj zostaniemy rozstrzelani”.

Elsa skinęła głową i powiedziała:

„W takim razie postąpmy słusznie.”

Rankiem 9 listopada Elsa przejęła czekoladki. Margaret za pomocą strzykawki wstrzyknęła do każdej z nich substancję przez spód, a następnie zamknęła te maleńkie otwory roztopioną czekoladą. O 11:30 zebrali się degustatorzy. Margaret ugryzła czekoladkę; likier wiśniowy rozlał się na jej języku. Miała około czterech do sześciu godzin, zanim rycyna zacznie na nią działać.

Spędziła te godziny na pisaniu listu, w którym wyjaśniała, kim jest i co zrobiła, a następnie schowała go za luźnym kamieniem w ścianie. O godz. 19:00 rozpoczęło się przyjęcie. O godz. 21:00 generałowie zaczęli tracić przytomność. W kompleksie zapanował chaos. Wezwano lekarzy, a Hitlera ewakuowano.

W swojej kwaterze Margaret zaczęła odczuwać skutki. Elsa wpadła do pokoju. Margaret szepnęła:

„Pozwól mi umrzeć. Pozwól mi to zakończyć.”

Elsa potrząsnęła głową i powiedziała:

„Nie, nie będziesz męczennikiem. Będziesz żyć. Zobaczysz, co zrobiłeś”.

Elsa zaciągnęła ją korytarzem służbowym do skradzionego samochodu i pojechała do gospodarstwa lekarza o nazwisku Klouse. Przez trzy dni Margaret balansowała między życiem a śmiercią. Klouse zastosował intensywne nawadnianie i węgiel drzewny, by ją uratować. Czwartego dnia obudziła się i zapytała:

„Czy to zadziałało? Czy oni nie żyją?”

Klouse skinął głową. Zginęło dwunastu generałów. Rzesza obwiniała za to brytyjskie służby wywiadowcze.

Margaret spędziła dwa miesiące na rekonwalescencji w piwnicy. Te zgony wywołały wśród nazistowskiego dowództwa panikę przypominającą wybuch. Hitler przestał spożywać posiłki przygotowywane przez osoby z zewnątrz, a program degustacji posiłków został wstrzymany. Oficjalnie uznano, że Margaret Wal zginęła w wyniku otrucia; stała się duchem.

Na początku 1944 roku ruch oporu przetransportował ją na zachód przez Polskę i Czechosłowację. W kwietniu 1944 roku udała się do brytyjskiego konsulatu w Zurychu i poprosiła o azyl. Brytyjczycy początkowo nie wierzyli jej, ale podała szczegóły dotyczące „Wilczej Norze”, które mogła znać jedynie osoba z wewnątrz. Po wojnie siły alianckie znalazły jej ukryty list dokładnie tam, gdzie zapowiedziała.

Brytyjczycy nigdy jednak nie upublicznili jej historii. Uznali ją za tajną, ponieważ nie pasowała do powojennej narracji o „czystym” zwycięstwie moralnym. Nadali jej nową tożsamość i zapewnili jej stypendium, by milczała. Margaret spędziła resztę życia jako bibliotekarka w małym miasteczku w Anglii.

W 1994 roku, w wieku 80 lat, Margaret skontaktowała się z historykiem, dr. Friedrichem Kelnerem. Chciała, by prawda wyszła na jaw jeszcze przed jej śmiercią. Dr Kelner spędził dwa lata na weryfikowaniu jej relacji w oparciu o odtajnione akta i nazistowskie dokumenty. Margaret Wal zmarła w 1996 roku.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *