Katarzyna jeszcze raz krytycznie spojrzała na swoje odbicie w lustrze.
Miała na sobie elegancką granatową suknię, która doskonale podkreślała jej sylwetkę. Perłowe kolczyki — prezent od teściowej na urodziny — dodawały uroku jej jasnej cerze.
Dziś musiała wyglądać perfekcyjnie. Nerwowo poprawiła niesforny kosmyk i westchnęła głęboko.
— Kochanie, stoisz przed lustrem już od godziny — Adam położył jej delikatnie ręce na ramionach. — Uwierz mi, wyglądasz olśniewająco! Wszystko będzie dobrze.
— Jesteś pewien? — zapytała z niepokojem, patrząc na męża. — Dzisiaj zdecyduje się los całej mojej pięcioletniej pracy.
— Nie wątp w to. Stanowisko szefowej działu ekonomicznego jest twoje. Jesteś najlepsza w firmie.
Uśmiechnęła się lekko, przypominając sobie swój pierwszy dzień w „EuroInvest”. Była wtedy młodą ekonomistką z czerwonym dyplomem, pełną energii i ambicji. To właśnie tam poznała Adama — syna dyrektora generalnego, Richarda van der Hoofa.
— Pamiętasz, co twój ojciec powiedział na naszym ślubie? — Katarzyna odwróciła się do męża. — „Zwykła łowczyni fortun”.
— Daj spokój. Jesteśmy małżeństwem od pięciu lat. Doskonale sobie radzisz. Nawet on to widzi, choć milczy.
— Oczywiście, dlatego czepia się każdego mojego kroku — odpowiedziała z goryczą.
Katarzyna pamiętała każde upokarzające słowo teścia. Jego demonstracyjne kontrole raportów, kąśliwe komentarze podczas zebrań, chłodne powitania. Gdyby nie wsparcie Elżbiety, żony Richarda, chyba by nie wytrzymała.
— Mama w ciebie wierzy! — powiedział Adam, jakby czytał jej w myślach. — Mówi, że jesteś jedną z najbardziej obiecujących pracownic!
— Dzięki twojej mamie. Jest niesamowita.
Katarzyna z ciepłem wspominała, jak teściowa stanęła w ich obronie, gdy Richard próbował zakazać im ślubu.
„Zapomniałeś, kochanie, że sam pochodzisz z biednej rodziny? — powiedziała mu wtedy. — Moi rodzice cię zaakceptowali mimo statusu i majątku. I co teraz? Prowadzisz ich firmę. Wierzę w Katarzynę tak, jak oni wierzyli w ciebie”.
— Czas jechać — Adam spojrzał na zegarek. — Gotowa zabłysnąć na firmowej imprezie?
— Denerwuję się jak uczennica! — przyznała. — Nie codziennie zostaje się szefową działu.
— Hej! — Adam odwrócił ją do siebie. — Posłuchaj mnie uważnie. Jesteś mądra, piękna i świetna w tym, co robisz. Przez pięć lat wdrożyłaś nowy system księgowy, zoptymalizowałaś koszty i wyniosłaś dział na wyższy poziom. To stanowisko jest twoje! Nasze przyszłe dzieci potrzebują silnej mamy!
Katarzyna z wdzięcznością przytuliła się do niego. Miała wielkie szczęście, że miała takiego męża. Zawsze ją wspierał, wierzył w nią i bronił przed ojcem.
— Jak ty wszystko ogarniasz? — uśmiechnęła się figlarnie. — U ciebie wszystko takie poukładane!
— Myślę o tym cały czas! — Adam pocałował ją czule. — Już nawet wybrałem imiona.
— Najpierw poczekajmy na decyzję. Potem będziemy planować! Zgoda?
Katarzyna spojrzała jeszcze raz w lustro, poprawiła makijaż i zdecydowanie skinęła głową do swojego odbicia.
To był wyjątkowy wieczór. Dzień, w którym wszystkie jej wysiłki miały się opłacić. Nie mogła przegapić tej szansy.
Schodząc po schodach ich podmiejskiej willi, na chwilę się zatrzymała.
W myślach znów pojawiła się pogardliwa twarz teścia, jego złośliwe uwagi, nieustanne czepianie się.
„Nic nie szkodzi! Dziś wszystko się zmieni. Udowodnię ci, Richardzie van der Hoof, że zasługuję na miejsce w twojej rodzinie i twojej firmie”.
Sala bankietowa hotelu „Grand Hilton” lśniła światłami jak świąteczna witryna. Pracownicy „EuroInvest” zebrali się, by świętować koniec udanego kwartału i poznać oczekiwane zmiany w kierownictwie.
Katarzyna weszła do sali pewnym krokiem, trzymając Adama za rękę.
— Katarzyno! Jak się cieszę, że cię widzę! — Elżbieta podeszła do niej z uśmiechem. — Wyglądasz wspaniale! Perły idealnie pasują do tej sukni.
— Dziękuję, Elżbieto — odpowiedziała ciepło Katarzyna. — Specjalnie je założyłam. Zawsze przynoszą mi szczęście.
Teściowa mrugnęła do niej porozumiewawczo:
— Jestem pewna, że dziś fortuna będzie po twojej stronie. Twoje ostatnie projekty zrobiły wrażenie nawet na naszym szwajcarskim doradcy finansowym.
Adam spojrzał na żonę z dumą:
— A nie mówiłem? Wszyscy o tym mówią.
W tym momencie podeszła do nich Lauren — główna rywalka Katarzyny do stanowiska kierowniczki działu. Wysoka blondynka w wyzywającej czerwonej sukni.
— Dobry wieczór! — powiedziała zmysłowo. — Jaka cudowna uroczystość, prawda? Elżbieto, przeszła pani samą siebie z organizacją!
Katarzyna spięła się mimowolnie. W zachowaniu Lauren było coś niepokojącego — zbyt wiele pewności siebie i uśmiech zwyciężczyni.
— Lauren, kochana — gospodyni ledwo zauważalnie się skrzywiła — sukienka, oczywiście, efektowna, ale czy nie bardziej pasuje do klubu nocnego?
Blondynka jakby nie usłyszała przytyku:
— Ależ skąd! To najnowsza kolekcja Valentino. Richard bardzo pochwalił mój wybór.
Katarzyna poczuła, jak Adam się napina. Rzeczywiście dziwne, że teść komentuje stroje podwładnych.
— A oto i tata! — zawołał Adam, widząc Richarda wchodzącego na scenę.
Richard van der Hoof, nienaganny w swoim drogim garniturze, chwycił za mikrofon:
— Drodzy koledzy! Dziś jest szczególny dzień dla naszej firmy. Świętujemy nie tylko zakończenie udanego kwartału, ale także ważne decyzje kadrowe.
Katarzyna zamarła. Teraz wszystko się rozstrzygnie! Poczuła, jak Adam mocniej ściska jej dłoń.
Teść metodycznie ogłaszał nominacje w różnych działach. W końcu dotarł do działu ekonomicznego:
— A teraz najważniejsza decyzja. Kierownikiem działu ekonomicznego zostaje… — zrobił dramatyczną pauzę — Lauren Marie Duval!
W oczach Katarzyny pociemniało. Zakręciło jej się w głowie. Usłyszała okrzyki zaskoczenia, pisk radości Lauren i ciche „Co, do diabła?” Elżbiety.
— To jakaś pomyłka — szepnął Adam. — Zaraz to wyjaśnię.
Ale Katarzyna już go nie słuchała. Patrzyła na triumfujący uśmiech Lauren, zadowoloną twarz teścia i wiedziała — to nie była pomyłka. To było kolejne upokorzenie. Najboleśniejsze ze wszystkich.
— Chcę…
— Jesteś oszustką, która poluje na majątek naszej rodziny! — wykrzyknął ojciec pana młodego w stronę młodej kobiety na oczach wszystkich gości.