Pewnego dnia, kiedy mąż Ireny wyjechał w delegację, Irena postanowiła zawieźć sukienkę do znajomej, żeby ją trochę skróciła. Nie była blisko z Alicją, ale pracowały razem w jednym biurze przez cztery lata i dobrze się dogadywały.
Poza główną pracą, Alicja dorabiała jako krawcowa. Koleżanka wyszła do niej z rozczochranymi włosami, wyraźnie zdezorientowana: -Cześć, Ireno, czegoś potrzebujesz? -Czy mogłabyś skrócić mi trochę sukienkę? -Jasne. Zrobię i przyniosę w poniedziałek.
Przy okazji Irena zauważyła w przedpokoju u Alicji taką samą męską torbę, jaką ma jej mąż. Były tam też bardzo podobne buty. Kiedy wróciła do domu, do głowy zaczęły jej wkradać się nieprzyjemne myśli. A może mąż nie wyjechał w delegację?
Zaczęła nerwowo rozważać różne możliwości i znalazła wiele powodów, by podejrzewać męża o zdradę. Dodatkowo, Alicja była singielką, a ostatnio w biurze zaczęły krążyć plotki, że ktoś pojawił się w jej życiu. Trzy dni później, kiedy mąż wrócił, zachowywał się jak zawsze, ale już następnego dnia powiedział, że będzie musiał zostać dłużej w pracy.
Tego dnia Irena nie mogła znaleźć sobie miejsca w swoim mieszkaniu. Postanowiła zdemaskować łajdaka, wzięła taksówkę i pojechała do Alicji. -Alicjo, cześć, mogę wejść? -Ireno, coś się stało, jest już dość późno? Przykro mi, ale teraz jestem zajęta…
Irena nawet jej nie wysłuchała i weszła do mieszkania: -No i gdzie jest ten twój nowy facet? Alicja była zdezorientowana: -W kuchni.
Okazało się, że był tam mężczyzna, ale to nie był jej mąż. Później przy filiżance herbaty wyznała, dlaczego zaczęła podejrzewać męża o zdradę.
Okazało się, że po prostu mieli podobne torby.