“Syn wciąż trafia na nieodpowiednie kobiety. Żadna nie umie się nim zająć”

“Szkoda mi tego mojego syneczka. Ma już trzydziestkę na karku, a tu żadnej fajnej kobiety sobie znaleźć nie może. Każda by chciała do pracy, albo zaraz z trójkę dzieci, a moim synem trzeba się odpowiednio zaopiekować. Ugotować mu, wyprać, posprzątać. Do snu przytulić, z nim też trochę jak z dzieckiem. Żadna nie chce się dla niego poświęcić, to po co mu taka kobieta”.

Syn nie ma szczęścia do kobiet

Wychowałam sobie naprawdę fajnego syna. Dbałam o niego, jak mogłam, przez wszystkie lata, bo był i jest moim oczkiem w głowie. Dlatego żadnej byle jakiej kobiecie to ja go na pewno nie oddam. A on na same takie trafia.

Ostatnio była taka Mariolka. Niby dziewczyna fajna, ładna, w głowie miała poukładane. No i nie myślała o tym, żeby do pracy lecieć. Chłop jest w końcu od zarabiania pieniędzy.  Już prawie ślub był planowany, ja ją zaakceptowałam, oglądałyśmy nawet sukienki. A ona do mnie, że ona to by chciała od razu mieć dzieci i to najlepiej trójkę.

mama i syn

Od razu czerwona lampka się zapaliła

Natychmiast mi się w głowie czerwona lampka zapaliła. Przecież ten mój syn, to by nic z tej żony nie miał. Najlepiej to by było, jakby oni psa sobie kupili, albo kota, a najlepiej to rybki, a nie o dzieciach myśleli.

Zakochany był, to fakt, ale wzięłam go na rozmowę i powiedziałam mu, jakie będę konsekwencje tak szybkiego powiększania rodziny. Trochę marudził, nie chciał z nią zrywać, ale to mądry chłopak jest i ostatecznie przyznał, że mam rację. Zostawił ją.

Wcześniej była Jolka

Wcześniej spotykał się z Jolką. Ta dziewczyna to w ogóle taki ewenement. Bo dzieci nie chciała wcale, bardzo mocno była zaangażowana w opiekę nad moim synkiem. Wszystko mu pod nos podstawiała. Posiłki były zawsze gotowe na czas, w domu błyszczało. Pranie robione na bieżąco i jeszcze dla mnie była bardzo miła. Jak coś upiekła, to potrafiła mi przywieźć, żeby się podzielić.

No ale po pewnym czasie uznała, że nie odpowiada jej, jak to nazwała,  bycie kurą domową i chce iść do pracy. No przecież synek by znów na tym ucierpiał i też mu przegadałam, żeby ją zostawił. Teraz znów jest sam, ale w ostateczności to on przecież może zostać na zawsze ze mną. Ja narzekać nie będę. A on z nikim nie będzie miał lepiej.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *