“Rafałek to kochane dziecko, ale muszę przyznać, że w towarzystwie nie potrafi się zachować. Bardzo trudno nam nad nim zapanować. Biega, skacze, krzyczy, buntuje się. Chociaż w wakacje chcemy od tego odpocząć, więc postanowiliśmy, że pojedziemy na urlop bez niego. Tak będzie lepiej, a on zacieśni więzy z dziadkami”.
Nasz synek jest trudny
Rafałek jest jedynakiem i muszę przyznać, że jestem dla niego bardzo pobłażliwa. Mam taki charakter, nie potrafię być stanowcza i zdecydowana. Znacznie częściej mu ustępuję, choć wiem, że nie powinnam. Próbowałam różnych metod wychowawczych, ale po prostu nie jestem konsekwentna. Mój mąż z kolei bardzo dużo pracuje, więc kiedy już wraca do domu, to chce odpocząć, a nie opiekować się dzieckiem. Kończy się to tym, że na wiele pozwalamy Rafałkowi, żeby mieć po prostu święty spokój. A on w towarzystwie w ogóle nie potrafi się zachować. Ciągle biega, skacze, zaczepia dzieci i dorosłych, buntuje się i kompletnie nas nie słucha. Po prostu ręce opadają.

Pojedziemy na urlop bez niego
Zdecydowaliśmy, że na wakacje pojedziemy bez niego. On kompletnie nie potrafi zachować się przy ludziach, więc tylko najedlibyśmy się wstydu. A tak to sobie odpoczniemy i nie będziemy musieli się niczym przejmować. Uważam, że nam, rodzicom, też należy się coś od życia. Nie wiem, dlaczego inni rodzice nie korzystają z takiej możliwości. Też mogliby pojechać na wakacje bez dziecka i sobie odpocząć. My zostawiamy Rafałka z moimi rodzicami, a więc jego dziadkami. Nie widzę w tym niczego złego, przynajmniej zacieśnią relację.
Teściowa tego nie rozumie
Najgorsza w tym wszystkim jest moja teściowa. Kiedy usłyszała, jaki mamy plan, musiała się oczywiście wypowiedzieć. Stwierdziła, że to dziwne zachowanie, bo podróże kształcą, a Rafałkowi przydałoby się zobaczyć coś więcej, niż tylko nasze rodzinne miasto. To fakt, że rzadko go gdziekolwiek zabieramy. Po prostu podróż a takim małym dzieckiem jest bardzo męcząca, więc nie mamy na to ani siły, ani ochoty. Mimo wszystko uważam, że teściowa przesadza. Kiedy mówię jej, że rodzicom też należy się coś od życia, to ona mówi, że zachowuje się jak księżniczka i powinnam więcej myśleć o dziecku, a nie tylko o sobie. Bardzo mi przykro, a najgorsze jest to, że mój mąż rzeczywiście zaczął zastanawiać się nad tym, czy słusznie robimy. Rozważa, czy może jednak nie zabrać Rafałka z nami na wakacje.