“Mój brat i jego żona uważają, że wydajemy za dużo na wakacje. Oni nigdzie nie jeżdżą”

“Sama nigdy nikomu niczego nie zazdrościłam, a zwłaszcza w rodzinie. Cieszyłam się i mam tak do dziś, gdy komuś bliskiemu się wiedzie i może sobie pozwolić na coś, co jeszcze jakiś czas temu było tylko marzeniem. Ja tak właśnie marzyłam o zagranicznych wyjazdach, bo kiedyś nie było nas na nie stać. Niestety mój brat i jego żona uważają, że wydajemy za dużo na wakacje. Oni nigdzie nie jeżdżą, bo od kilku lat wykańczają dom, ale to nie moja wina”.

Chwilowe problemy w końcu przeminęły

Choć od kilku lat wiedzie nam się bardzo dobrze, to kiedyś musieliśmy oglądać ze wszystkich stron każdą złotówkę, zanim ją na coś wydaliśmy. Mój mąż pracował w państwowym zakładzie produkcyjnym, a wiadomo, jak to państwowe – kiedy było dobrze, to było dobrze, ale potem zalegali z wypłatami przez kilka miesięcy, a ostatecznie zakład został zlikwidowany.

Po tym długo się łapał jakichś prac dorywczych, ale nie było kolorowo. Dopiero mój tato namówił go, żeby zrobił jakiś kurs no i zrobił na wózki widłowe. Dzisiaj jest kierownikiem magazynu, ma pod sobą 30 osób, a szefostwo docenia jego zaangażowanie, co widać każdego miesiąca, gdy dostaje przelew wynagrodzenia.

Ja tak samo pracuję i na zarobki nie narzekam. Po wielomiesięcznych burzach w końcu wyszło u nas słońce, więc się cieszymy i z tego korzystamy. Przede wszystkim chodzi nam o dzieci, żeby one miały dobrze i zobaczyły trochę więcej świata, niż ja i mąż. Staramy się wyjeżdżać mniej więcej 2-3 razy w roku gdzieś za granicę, bo nas stać i nikomu tłumaczyć się nie musimy.

rodzina z dziećmi pakująca na łóżku żółtą walizkę 

Dobrobyt w rodzinie nie podoba się wszystkim

Mój brat niestety tak dobrze nie ma i odkąd ma dzieci, to nigdzie na wakacje z nimi nie wyjeżdżali. Nasi rodzice odpisali mu działkę, na której stawia dom, a wiadomo, ile to wszystko kosztuje. Bratowa nie pracuje, bo opiekuje się dziećmi, a brat jakoś wybitnie nie zarabia. Od czasu do czasu wyjedzie na jakąś fuchę za granicę, ale to tyle. Wszystko pakuje w dom, ale końca nie widać.

To nie jest moja wina, że im widzie się gorzej, niż mnie i mojemu mężowi. Ja im w portfel nie zaglądam i chciałabym, żeby on również nie zaglądał mnie. Z przykrością słucham, jak on i jego żona podgadują do nas, że przesadzamy z tymi wyjazdami. Wiem, że sami by chcieli, ale sytuacja jest, jaka jest.

Na początku lipca lecimy do Grecji, ale żałuję, że mu się pochwaliłam. Bo oczywiście znów jest gadane, że przesadzamy, że na pokaz i moje ulubione – “kto bogatemu zabroni”. No szkoda, że taka zazdrość przez nich przemawia, ale ja też miałam kiedyś źle. Wierzę, że i u mojego brata w rodzinie wyjdzie kiedyś słońce i będą sobie mogli gdzieś wyjechać razem z dzieciakami.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *