“Aż ciężko mi uwierzyć w to, że muszę płacić obcej kobiecie za pilnowanie mojego syna. Wszystkiemu winna jest moja teściowa, która tak bardzo pragnęła zostać babcią. Teraz rączki umywa i jak ognia unika odpowiedzialności. Najpierw naciskała na nas, żebyśmy jak najszybciej powiększyli rodzinę, a gdy już doszło to do skutku, to teraz nie ma czasu dla wnuka. Chwali się w sieci jego zdjęciami, ale gdy przychodzi co do czego, woli spędzać czas na plotkach przy kawie z sąsiadką”.
Teściowa umywa rączki od roli babci
Odkąd wzięliśmy ślub, moja teściowa nie dawała nam spokoju. Ciągle pytała, kiedy zostanie babcią i mówiła, jak bardzo nie może się tego doczekać. Przez jej namowy daliśmy się nabrać na to, że jej chęć do opieki nad wnukiem pozwoli mi wrócić do pracy choćby na pół etatu. To nie była łatwa decyzja, ale wierzyliśmy, że z jej pomocą damy sobie z tym wszystkim radę. Niestety, teściowa jest jedyną bliską nam osobą, która jest w okolicy. Cała moja część rodziny mieszka na drugim końcu Polski.
Gdy zaszłam w ciążę, moja teściowa była wniebowzięta, wprost odliczała dni do porodu. Pamiętam, jak dziś, jak snuła plany o wspólnych spacerach z wnukiem czy czytaniu mu bajek. Ba, obiecywała nawet, że będzie dla nas nieocenionym wsparciem.
Po porodzie chętnie wpadała do nas z pomocą lub zapraszała nas na obiad. Czułam, że to właściwy moment na powrót do pracy, więc nie wahałam się ani chwili. Niestety, jej entuzjazm wyparował szybciej niż poranna mgła.

Muszę płacić obcej kobiecie za pilnowanie syna
Teraz muszę płacić obcej kobiecie za pilnowanie mojego syna, bo teściowa, która tak bardzo pragnęła zostać babcią, teraz ma inne, “ważniejsze” zajęcia. Próbowałam z nią delikatnie porozmawiać i przypomnieć jej o wcześniejszych deklaracjach i obietnicach. Wszystko na marne, bo sama miesza się w zeznaniach.
Raz twierdzi, że ma problemy ze zdrowiem, a innym razem, że musi pomóc koleżance lub zająć się kwiatami w ogrodzie. Czuję się oszukana i wykorzystana, bo przecież to ona naciskała na nas, żebyśmy jak najszybciej powiększyli rodzinę, a gdy już doszło to do skutku, to teraz nie ma czasu dla wnuka. Chwali się w sieci jego zdjęciami, ale gdy przychodzi co do czego, woli spędzać czas na plotkach przy kawie z sąsiadką.
Najbardziej boli mnie to, że przez jej puste obietnice podjęliśmy z mężem decyzję, że mogę wrócić do pracy. Gdybym wtedy wiedziała, jak to się skończy, może to mój mąż szukałby lepiej płatnej pracy, a ja zostałabym w domu z synem. Nie mogę uwierzyć, że teściowa tak bardzo nas zawiodła i że moim dzieckiem musi zajmować się zupełnie obca kobieta.