“Emerytka z dołu zabrania mi odkurzać przed 22. Jak jej przeszkadza, niech się wyprowadzi”

“Mam problem z męczącą sąsiadką, która nachodzi mnie w domu wieczorami. Tylko włączę odkurzacz po kolacji i zaraz jest interwencja z dołu. Nie dość, że ta pani ma do mnie pretensje, to jeszcze mojego sznaucerka się czepia. Nie moja wina, że ta kobieta chodzi spać po dobranocce”.

Mam problem z sąsiadką z dołu

Odkąd zmieniłam pracę, zaczyna mnie irytować jedna z sąsiadek z naszego bloku. Ta kobieta jest już na emeryturze, ma chyba zbyt dużo wolnego czasu i czepia się pozostałych sąsiadów. Chciałaby, żeby wszyscy wokół zachowywali się tak, jak jej pasuje.

Ze dwa miesiące temu widziałam na klatce wywieszoną kartkę, że uprasza się sąsiadów, by parkowali przodem do budynku, a nie tyłem, bo sąsiadom w okna spaliny lecą. Podejrzewam, że ten anons niby w imieniu wszystkich mieszkańców pionu też jest sprawką tej pani. Wtedy wydawało mi się to zabawne, ale teraz coraz mniej mi do śmiechu.

Ta babcia mieszka centralnie pod moim mieszkaniem. Od pewnego czasu urządza sobie wieczorne wędrówki do moich drzwi, irytując mnie i Władzia – mojego sznaucerka, który niezbyt lubi obcych.

Kobieta z jasnymi włosami i sznaucer

Sąsiadka zabroniła mi odkurzać wieczorami

Do tej pory pracowałam na poranną zmianę, ale zmieniłam robotę na lepszą i teraz kończę o godzinie 18. W domu jestem najwcześniej o 19, a jeśli po drodze zajadę po zakupy, to i bliżej 20 mogę wreszcie odgrzać sobie obiadokolację.

Nie jest to może szczyt marzeń, ale mi pasuje. Póki nie mam dzieci ani faceta, jestem panią własnego czasu i mogę chodzić spać późno, czasem nawet o 2 w nocy. Wstawać wcześnie rano nie znoszę, a dzięki temu, że w sklepie muszę być dopiero tuż przed 10, to śpię do 8:30 i omijam poranne korki. Dla mnie elegancko.

Minus jest taki, że całe życie w domu toczy się dopiero, gdy wrócę z pracy i coś zjem. Wtedy łapię za odkurzacz i mogę sobie chatę trochę posprzątać. Trwa to może z 15 minut. Wiadomo, że zawsze staram się skończyć przed 22, żeby nikt się nie poczuł dotknięty, bo coś mu szumi “o tej porze”.

Jednak to nie wystarczyło, by uniknąć gniewu sąsiadki. Ta bezczelna emerytka z dołu przyszła już z piąty raz z gadką, że ona chce spać, a ja jej nie pozwalam. Nie ma jeszcze 22, ani 21:30 jeszcze nie wybiła, a ta przychodzi, zajmuje mi czas i marudzi. W dodatku wkurzyła mojego Władka, sznaucerka, który wyskoczył do niej jak z procy na klatkę schodową.

Zrobiła się afera, bo kobieta w piżamie stwierdziła, że nie szanuję swoich sąsiadów, po czym nazwała mnie do szczętu bezmyślną – może dalej nie będę powtarzać. Stwierdziła, że taka sytuacja zaszła ostatni raz i nie życzy sobie więcej słyszeć odkurzacz o tej porze. Na to obowiązuje zakaz, bo ludzie chcą spać.

Bez kitu, to nie moja wina, że jakaś emerytka chodzi spać po dobranocce i myśli, że wszyscy tak robią. Przecież to jej problem. Niech zmieni tryb życia na bardziej miejski albo się wyprowadzi, to wtedy być może będzie miała spokój.

Odpowiedziałam jej, że nic mnie to nie interesuje, jestem u siebie i do 22 mogę robić, co chcę, a ona ma zakaz straszenia mojego pieska. Jeśli jej nie pasuje sąsiedztwo, to nikt na siłę nie zatrzyma jej w bloku.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *