“Córka przerwała naukę już jakiś czas temu. Na początku miała ambitne plany, ale później uznała, że szkoda jej czasu na szkołę, bo edukacja i tak jej w niczym nie pomoże. Zaczęła szukać pracy, ale z marnym skutkiem. Czasem pójdzie porozdawać ulotki, ale co zarobi, to ma na własne potrzeby. Dalej ją z mężem utrzymujemy, a ona ma już 25 lat. Najwyższy czas, żeby zaczęła się dokładać do życia, a wygląda na to, że nie zamierza”.
Miała się uczyć
Córka miała naprawdę ambitne plany. Miała się uczyć i wybrała sobie aż dwa kierunki studiów. Na początku szło jej super, później z jednego kierunku zrezygnowała, bo jej się nie podobał, a następnie stwierdziła, że drugi też jej nie odpowiada i wybrała inny.
Zaczęła znów od pierwszego roku. A my z mężem powtarzaliśmy jej zawsze, że dopóki będzie się uczyć, może liczyć na nasze wsparcie finansowe. Po dwóch latach córka uznała, że studia jednak nie są dla niej.
Szukała pracy, ale z marnym skutkiem. Wydaje mi się, że po prostu odrzucała większość ofert, bo tak jej było wygodnie.

Teraz siedzi w domu
Teraz córka siedzi głównie w domu, albo wychodzi gdzież z koleżankami. Pracy nie ma, tylko czasami robi coś dorywczo, na przykład roznosi ulotki. Chodzi też myć okna, kiedy ktoś potrzebuje. Co ciekawe, w domu nigdy ani jednego okna nie umyła, nie pomogła posprzątać, ugotować obiadu czy zrobić prania. Tylko oczekuje i wiecznie o coś prosi.
Nie wystarcza jej na podstawowe wydatki, więc stale prosi nas o pieniądze i nie widzi w tym niczego złego. Ona zwyczajnie ubzdurała sobie, że może tak żyć. Lekko, bez większego starania się o cokolwiek, bo wszystko i tak spada z nieba.
Nam jest coraz trudniej
Nam, rodzicom jest coraz trudniej finansowo. Córka lubi się modnie ubrać i wciąż buszuje a wyprzedażach. Zjeść też lubi dobrze, a i do kina pójść i gdzieś na drinka z koleżankami. Oczywiście pieniądze na to bierze zwykle od nas.
Wspominałam już jej, że tak dłużej być nie może, ale ona tylko się za to obrażała. Bo przecież jest naszym dzieckiem. No i ma rację. Oddałabym jej wszystko i wszystko też bym dla niej zrobiła, ale są pewne granice.
Chcę, tylko żeby dorzuciła do domowego budżetu parę groszy, albo przynajmniej zarabiała pieniądze na własne potrzeby. Przecież jest już dorosła.
