“Niestety teraz latem, gdy wszyscy mają otwarte okna, gra Klaudii stała się już nie do wytrzymania. To rzępolenie słychać doskonale w moim mieszkaniu i nie tylko, bo wszystko niesie się echem”.
Córka sąsiadki całymi dniami gra na pianinie
Uważam, że to naprawdę fantastycznie, że młodzi ludzie chcą się obecnie rozwijać na wielu poziomach i płaszczyznach. Osobiście uważam, że każda umiejętność może się w życiu przydać i jeśli tylko finanse i czas pozwolą, warto ją nabyć. Nie mam też nic do rozwoju artystycznego. Problem zaczyna się jednak wtedy, gdy nabycie tych umiejętności uprzykrza życie sąsiadom, a tak jest właśnie w tym przypadku.
Córka mojej sąsiadki to artystyczna dusza, a jej rodzice wspierają ją w rozwoju. Niestety kilka miesięcy temu sąsiadka wpadła na pomysł, że zapisze Klaudię na naukę gry na pianinie. Bożenka nawet mi o tym wspomniała, gdy mijałyśmy się na korytarzu i prewencyjnie zapytała, czy nie będzie mi to przeszkadzać. A ja niewiele myśląc, zapewniłam, że nie, bo nie zdawałam sobie sprawy z tego, że to będzie aż tak uciążliwe. A niestety jest.
Córka sąsiadki rozpoczęła więc te lekcje i z tego, co wiem, ma ja raz w tygodniu, jednak jest tak ambitna, że ćwiczy grę na pianinie także poza lekcjami praktycznie codziennie.

Boli mnie głowa od tego rzępolenia
Nie mam nic do dobrej muzyki, ani nawet do samej gry na pianinie. Podziwiam też konsekwencję i upór, z jaką Klaudia gra na tym swoim pianinie. Jednak tego rzępolenia dzień w dzień po prostu nie da się słuchać. Uszy aż więdną.
Co gorsze, co drugi dzień pracuję z domu, a od tego rzępolenia boli mnie głowa. Nie jestem w stanie się skupić, gorzej pracuję i jestem mniej wydajna.
Niestety teraz latem, gdy wszyscy mają otwarte okna, gra Klaudii stała się już nie do wytrzymania. To rzępolenie słychać doskonale w moim mieszkaniu i nie tylko, bo wszystko niesie się echem.

W końcu nie wytrzymałam i powiedziałam sąsiadce, co o tym myślę. Zasugerowałam delikatnie, że jej córka nie musi grać codziennie. A Bożenka się oburzyła, że jej córka musi ćwiczyć i doskonalić swój talent, bo ma wobec niej ambitne plany.
Bożenka już obmyśliła dla swojej córki całą karierę i chce, żeby w przyszłości była wybitną pianistką i wyjechała za granicę. No nie wiem, ja słuchając tego rzępolenia, mam pewne wątpliwości, czy to się oby na pewno uda.
Bożenka jednak jest nieugięta. Czasem mam wrażenie, że to matce bardziej zależy na tym graniu niż córce, może dlatego Klaudii to nie za bardzo wychodzi.