“Nie chcę mieszkać z teściami, ale odkładać każdego grosza na mieszkanie też nie. Trudne życie w Polsce”

“W przyszłym roku wychodzę za mąż i nie wiem, co zrobić. Mam dwie wizje życia i żadna mi nie pasuje. Pochodzę z wielodzietnej rodziny, więc nie ma opcji, abym mogła zamieszkać z mężem po ślubie w swoim domu rodzinnym. Z kolei przyszli teściowie może nie są najgorsi, ale czuję, że mnie nie chcą, jako żony ich syna. Poza tym dużo rzeczy nas dzieli i zawsze jest drętwo, gdy z nimi przebywam. Z kolei, aby nabyć coś swojego, musielibyśmy zaciskać pasa przez całe życie, a nieruchomość byłaby nasza dopiero na emeryturze”.

Mam duży dylemat w kwestii przyszłości

Zawsze marzyłam o swoim mieszkanku, które byłoby tylko moje i męża. Żylibyśmy sobie spokojnie i po swojemu nie oglądając się na nikogo. Tylko że w naszym przypadku nie będzie to możliwe. Zarabiamy zbyt mało, aby móc pozwolić sobie na własną nieruchomość. Aby spełniły się nasze marzenia, musielibyśmy żyć bardzo skromnie przez wiele lat. Dopiero na starość bylibyśmy wolni.

Z kolei wtedy nie będzie nam potrzebne większe mieszkanie, skoro dorosłe wtedy już dzieci się wyniosą. Wtedy wrócimy do punktu wyjścia. Przyznam szczerze, że wolałabym żyć, a nie wegetować, ale właśnie taka przyszłość by nas czekała, gdybyśmy wiecznie, czyli przez kolejne 30 lat, żyli w związku z bankiem.

Tak więc własne mieszkanie odpada, tym bardziej dom. U mnie w domu rodzinnym nie ma warunków, aby kolejna osoba doszła. Mam pięcioro rodzeństwa, tylko najstarsza siostra się wyprowadziła, jeszcze są rodzice. Dziadków, którzy by nas przyjęli pod dach też nie mamy. Jest tylko jedna opcja. Tylko że ona też nie jest najlepsza.

para w nowym mieszkaniu

Mieszkanie z teściami brzmi jak wyrok

Mój mąż z kolei ma dwóch braci. Starszy się już wyprowadził, a młodszy kończy edukację. Tak więc na początek mielibyśmy dwa pokoje, a w przyszłości może i trzy. Fajna opcja, ale tylko z pozoru. Rodzice mojego męża są zupełnie inni, niż moi, czy nawet ja. Na wiele tematów mamy inne zdanie. Często zaczyna się jakiś temat i kończy w połowie milczeniem, bo mogłoby dojść do większych nieporozumień.

Wiem, że nie jestem najlepszym wyborem dla ich syna. Widzę to po nich, że woleliby kogoś podobnego do siebie. Dzieli nas wiele, podejście do życia, pieniędzy, plany i poglądy, także religijne i światopoglądowe. Byłoby trudno, zwłaszcza że żyłabym u nich do ich końca życia. Nie wiadomo też, jak by się potoczyła relacja z bratem męża.

Przez całe życie musiałam się dostosowywać do innych, robić to, co ktoś chce, więc teraz chcę żyć po swojemu. Niestety, u teściów to nie będzie możliwe. Nie wiem, co robić. Boję się, że zostaje nam tylko emigracja.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *