“Mam żal do brata i bratowej za to, jak zachowali się na naszym ślubie. Od 2 lat wiedzieli, że będzie wesele i że w bliskiej rodzinie wypada nie przychodzić z prawie pustymi rękami. Tymczasem oni uraczyli nas tandetnym prezentem za 30 zł. Myślałam, że nie mogli sobie pozwolić na nic więcej. Tymczasem tydzień później przysłali foty z egzotycznego wybrzeża. Gdy zwróciłam bratowej uwagę, przestała się odzywać”.
Brat i bratowa dali nam na ślub ręczniki
Dwa tygodnie temu brałam ślub. Nie była to żadna niespodzianka, ponieważ plany zamążpójścia i data wesela były powszechnie znane w naszej rodzinie już od 2 lat. Z takim wyprzedzeniem rezerwowaliśmy salę weselną.
Rodzice, teściowie i nasze rodzeństwo – wszyscy wiedzieli, gdzie i kiedy odbędzie się uroczystość, a przez dwa lata było mnóstwo czasu, żeby pomyśleć nad prezentem i wszystko sobie przygotować.
Mimo to mnie i Mariusza spotkała przykra sytuacja ze strony mojego brata i jego żony. Oni są trzy lata po ślubie, od nas dostali cztery kafle. Wydawało mi się, że skoro brat jest moją bliską rodziną, to wypada podarować im na start konkretny grosz.
Tymczasem oni chyba o tym zapomnieli i na naszym weselu zjawili się z prezentem w postaci dwóch ręczników z wyhaftowanymi naszymi imionami. Myślałam, że padnę, jak nazajutrz rano wyciągnęłam tę tandetę z pudełka. Nie wiem, ile to mogło być warte, ale dałabym max. 30 zł. Rozczarowanie na całej linii.

Tydzień później polecieli na zagraniczny urlop
Myśleliśmy, że to jakaś pomyłka albo chwilowa trudna sytuacja finansowa brata, o której on nic nie wspominał. Ale tydzień później sprawa się wyjaśniła, gdy opalona bratowa przysłała mi na komunikatorze serię zdjęć z egzotycznej plaży. Odpoczywali sobie na leżaczkach, z kolorowymi napojami ze słomką, i cieszyli się słoneczkiem.
Myślałam, że spadnę z krzesła. Od razu zapytałam, czy nie pożyczyć im ręczników, bo mamy takie piękne z wyhaftowanymi imionami, ale nie zrozumiała aluzji. Napisała, że się cieszy, że się nam podobają, a wtedy już zupełnie mnie poniosło.
Wypomniałam jej tę jawną dysproporcję wprost: że tani taki tani prezent to trochę wstyd, zwłaszcza w kontekście ich urlopu, który kosztował więcej niż 30 zł. Już lepiej by nic nie dawali, bo taki “prezent” jest nie na miejscu.
Wtedy obraziła się i od tamtej pory się nie odzywa. Przecież to nie moja zasługa, sami popełnili faux pas.
