“Żona nie wie ile zarabiam, bo wydałaby na głupoty. Żyjemy skromnie, a ja odkładam”

“Kosmetyczka, fryzjer, nowe ciuchy, to nikomu niepotrzebne. Włosy można sobie w domu pofarbować. Ja też nie wydaję na takie głupoty, a wiem, że gdyby żona miała możliwość, to by to robiła. Dlatego nie mówię jej, ile zarabiam. Odkładam, sam nie wiem jeszcze na co, ale wolę być zabezpieczony. A my możemy żyć skromnie. Nie przeszkadza mi to”

Zawsze byłem oszczędny

Zawsze byłem bardzo oszczędny, w odróżnieniu od mojego brata. Ja za każdym razem jak miałem coś kupić, to dziesięć razy myślałem o tym, czy w ogóle warto. I często wychodziło mi, że nie warto, a nigdy nie pożałowałem swojej decyzji.

Kiedy poznałem  moją obecną żonę, wiedziałem, że odtąd nie będę sam zarządzał domowym budżetem. Ta zmiana była dla mnie naprawdę trudna. Szczególnie że moja żona lubi sobie pójść do fryzjera, albo do kosmetyczki. Denerwuje mnie to.

niezadowolona kobieta

Wszystko można zrobić w domu

Moim zdaniem, wszystko można zrobić w domu. Pofarbować włosy się przecież da, a farba z marketu dużo tańsza, niż u fryzjera. Paznokcie też może malować sama. Mówiłem, że kupię jej lampę i te wszystkie niezbędne akcesoria, to nie, bo ona nie umie. A to nie problem się nauczyć. Tyle poradników jest w internecie.

Na początku żona wydawała dużo. Później powiedziałem jej, że spadłem w pracy na niższe stanowisko i przestałem spowiadać się jej z tego, ile naprawdę zarabiam. Przynoszę do domu najniższą krajową, więc naprawdę niewiele, choć dostaję znacznie więcej, ale wszystko to odkładam na konto.

Żyjemy bardzo skromnie

Zaczęliśmy żyć bardzo skromnie, co dla mnie nie jest problemem. Przynajmniej nie marnujemy tej kasy, a jak się dobrze wszystko przemyśli, to wystarcza na opłaty i życie. Żona czasem mówi, żeby gdzieś pojechała, albo gdzieś wyszła. Zabieram ją wtedy na spacer nad jezioro i robimy sobie piknik. Nie ma sensu się rzucać na zagraniczne wycieczki, szkoda pieniędzy. Nie zobaczy tam nic innego: też woda. Także niech się cieszy tym, co ma i to pod nosem.

Kiedyś, jak naprawdę te pieniądze się na coś przydadzą, to będzie mi wdzięczna, że one są. A na razie naprawdę nie musi za dużo wiedzieć. Żonę trzeba trzymać krótko. A jak chce mieć pieniążki na takie przyjemności, to może znaleźć sobie lepiej płatną pracę. Bo póki co oddaje wszystko na rachunki i życie. Musi, bo inaczej na wszystko nie starczy. No i trudno.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *