“Te młode teraz Boga w sercu nie mają. Ja nie wiem, co to się porobiło. Za moich czasów było nie do pomyślenia, żeby matka dziecku zabawki do kościoła przynosiła. Przecież do kościoła idzie się modlić, a bawić. Jak te dzieci mają później wyrosnąć na porządnych ludzi, jak one już teraz takie rozpieszczone. Wszyscy się patrzyli, a matka nic sobie z tego nie robiła, że przeszkadza innym w modlitwie. Muszę pomówić z proboszczem”.
Z kościoła zrobiła sobie plac zabaw
Ostatniej niedzieli poszłam na nabożeństwo, ale z racji, że zrobiło mi się słabo już na początku mszy, wyszłam na zewnątrz i stanęłam w cieniu. Wtedy też przyszła spóźniona matka z na oko 2-letnim dzieckiem i zabawkami, ukrytymi w wózku i plecaku. Na początku jeszcze byli cicho, niestety nie na długo.
Tyle, co się zaczęło kazanie, a ta wyciągnęła zabawki i pozwoliła się dziecku nimi bawić. Dla mnie to było nie do pomyślenia. Piątkę dzieci odchowałam, żadne nie bawiło się w kościele zabawkami. Najgorsze było to, że te zabawki były głośne i zwracały na siebie uwagę. Matka tego chłopca nic sobie nie robiła z tego, że wszyscy na nią patrzą i nie mogą skupić się na modlitwie.
Ona na przemian raz mówiła do dziecka, a raz się modliła. Wyglądało to świętokradzko.

Bezczelna dziewucha nie chciała ustąpić
W końcu nie wytrzymałam i zwróciłam uwagę młódce o jej zachowanie, o to, że dziecko jest niekulturalne i nie powinno się bawić zabawkami. Powiedziałam też, że nie powinna się spóźniać i że źle wychowuje swojego syna. Ona się oburzyła i stwierdziła, że to nie jest moja sprawa. Ja na to, że owszem i moja, bo nie mogę się skupić na modlitwie, a właśnie po to tu jestem, a nie po to, by słuchać krzyków jej dziecka i odgłosu zabawek.
Ona odpyskowała, że nie jesteśmy w kościele, tylko na placu kościelnym i jak się mi coś nie podoba, mogę wejść do środka kościoła. Aż mnie przytrzęsło. Na szczęście inna kobieta wzięła moją stronę i w końcu ta okropna dziewucha poszła do domu z synem. Jednak ja tego tak nie zostawię.
Już się umówiłam z proboszczem na konkretny dzień i godzinę, aby z nim o tym pomówić. Na szczęście jest monitoring, to zobaczy, tę młodą i niewychowaną. Mam nadzieję, że zakaże jej przychodzenia z niewychowanym synem do kościoła. To w końcu nie jest plac zabaw.