“Jestem w 8. miesiącu ciąży, która jest już bardzo widoczna. Ostatnie upalne dni też mi nie pomagają, a musiałam jechać do lekarza komunikacją publiczną, bo mąż potrzebował pilnie auta. Kiedy więc wsiadłam w autobus w godzinach szczytu, zauważyłam, że ludzi jest bardzo dużo, a miejsc siedzących i wolnych brak. Właśnie dlatego poprosiłam mężczyznę w średnim wieku, aby ustąpił mi miejsca, bo przez kilka minut podróży nikt nie wyszedł z taką inicjatywą. W odpowiedzi usłyszałam, że skoro zrobiłam sobie dziecko, to teraz mam stać”.
Nie spodziewałam się takiej znieczulicy wśród ludzi
Zwykle nie proszę o pomoc i zawsze staram się radzić sobie sama. Niestety, ostatnio była wyjątkowa sytuacja. Przez to, że moje auto się zepsuło, a mąż pilnie potrzebował swojego, to musiałam pojechać do lekarza autobusem komunikacji publicznej. Niestety, przez to, że brzuch jest już duży, to trudno mi utrzymać równowagę stojąc, a w pojeździe, który jedzie, to już w ogóle.
Rozejrzałam się dyskretnie w nadziei, że ktoś sam zaproponuje mi swoje miejsce i powie, żebym sobie usiadła, ale niestety nic się takiego nie stało. Właśnie dlatego widząc, że siedzi dużo seniorów i matek z małymi dziećmi, poprosiłam jednego mężczyznę, który był w średnim wieku. Wyglądał na zdrowego. Jednak on nie tylko nie ustąpił mi miejsca, ale też stwierdził, że skoro zrobiłam sobie dziecko, to powinnam stać.
Zrobiło mi się przykro, a jednocześnie poczułam duże zdziwienie.

Ustąpiła mi miejsca seniorka
Słyszałam już niejedną historię, że ludzie nie chcieli kobiet w ciąży przepuścić w kolejkach do lekarza, czy też w sklepie, no ale w komunikacji publicznej to się nie spodziewałam. Nic się nie odezwałam, bo nie wiedziałam, co i jak. W końcu jakaś seniorka powiedziała mi, żebym usiadła na jej miejscu, bo ona wie, jak to jest, kiedy kobieta w 3 trymestrze ciąży źle się czuje.
Podziękowałam jej i usiadłam, choć było mi głupio, bo ona sama też do najmłodszych nie należała. Jednak na szczęście niedługo po tej sytuacji wysiadła. Mam nadzieję, że na swoim przystanku. Jednak zastanawiam się, skąd taka znieczulica wśród ludzi. Owszem, powiększenie rodziny było moją decyzją i męża, a nie przypadkowych ludzi w autobusie; boję się o ich zachowanie, kiedy ktoś w końcu zasłabnie.