“Myślałam, że moja córka wraz z Kamilem zorganizują duże wesele, a ja będę mogła zaprosić sąsiadów z naszej bogatej dzielnicy, co by zobaczyli moją córkę w tak ważnym dniu, wystrojoną od stóp do głów. Tymczasem młodzi zaserwowali mi całkiem inną decyzję – kameralne wesele na 40 osób, sama rodzina, nawet nie zaprosili przyjaciół. A ja wcześniej zaprosiłam znajomych i wstyd mi aż do dziś, by popatrzeć im w oczy.”
Nie spodziewałam się, że Kasia zrezygnuje z wesela marzeń
Do tego dnia przygotowywałam się od narodzin mojej córeczki Kasi, a mimo to, wszystkie marzenia zostały zrujnowane. Myślałam, że Kasia oraz Kamil marzą o wielkim ślubie, blasku fleszy, atrakcjach i tak dalej. Okazało się, że na dwa miesiące przed uroczystością postanowili, że wezmą skromny ślub, a zaoszczędzone pieniądze wydadzą na zagraniczne wakacje.
Ta wiadomość ścięła mnie z nóg, bo przecież obiecałam naszym wpływowym sąsiadom, że na pewno pojawią się na ślubie mojej jedynaczki. Próbowałam jakoś Kasi wyperswadować, że lepiej będzie jeśli jednak wesele w bogatej formie się odbędzie. Ale była nieugięta.
Wstyd mi było przed sąsiadami, nie wiedziałam, jak spojrzeć im w oczy, każdemu z osobna, aby przekazać tę wieść. Nawet kilku sąsiadów się na mnie obraziło. Cóż, takie środowisko.

Poczułam, że moje dziecko się ze mną nie liczy
Cała ta sytuacja sprawiła, że poczułam się bardzo źle. Miałam wrażenie, że moja córka w ogóle nie liczy się z moim zdaniem. To poczucie towarzyszyło mi też w trakcie ślubu i wesela. Byłam zła i jednocześnie zażenowana.
Nie chciałam jednak psuć tego dnia mojej Kasieńce. Gdy wróciłam do domu, to przez kilka dni nie wychodziłam do ogrodu, aby nie spotkać kogoś z sąsiadów na wszelki wypadek.
Jakoś tak mi głupio, że nie mogłam zrealizować swoich marzeń, a przecież to nic złego, że marzyłam o tym, by moje dziecko na ślubnym kobiercu zobaczyło mnóstwo ważnych dla mnie osób.
Póki co, nie rozmawiam ani z Kasią, ani z zięciem. Muszę to sobie jakoś w głowie poukładać. Wiem, że swoim zachowaniem w trakcie wesela też mogłam ich trochę zranić, ale mam nadzieję, że czas leczy rany i jeszcze wszystko się ułoży.
