“Sąsiad nie zaprosił mnie na komunię córki. Napisałem o nim liścik do skarbówki”

“Jesteśmy sąsiadami od 20 lat, a Dariusz nie zaprosił mnie na komunię swojej córki! Nie wypada tak się zachowywać wobec sąsiada. Żona już nawet sukienkę kupiła, a Darek nic. Czekaliśmy, czekaliśmy – i się nie doczekaliśmy na zaproszenie. Przecież byli u nas na komunii 3 lata temu, więc powinni się zrewanżować. Byłem rozczarowany i postanowiłem, że skoro tak mnie potraktował, to niech się tłumaczy”.

Z sąsiadami znamy się od lat. Byli u nas na komunii

Ja z moją Andzią i Darek z żoną od 20 lat mieszkamy po dwóch stronach tego samego płotu. Znamy się od bardzo dawna, a wcześniej znali się też nasi rodzice. Spokrewnieni ze sobą nie jesteśmy, ale jak ktoś widzi za płotem tę samą gębę przez tyle czasu, to jakby przyrodniego brata miał.

Trzy lata temu nasz syn szedł do komunii i oczywiste było, że wypada zaprosić na tę uroczystość najbliższych sąsiadów. Darek i Justyna przyjęli zaproszenie i przyszli ze swoją córeczką. Marysia miała wtedy 6 lat. Ja już nie pamiętam, ile dostaliśmy wtedy od nich w kopercie, ale nie była to raczej bajońska suma, bo cała impreza nawet nam się nie zwróciła.

W tym roku Marysia szła do komunii. Widzieliśmy, że co niedziela gania z mamą do kościoła na mszę i na przygotowania. Byliśmy absolutnie pewni, że w rewanżu też zostaniemy zaproszeni.

Moja żona nawet sukienkę już sobie kupiła na ten okazję, bo stwierdziła, że nie będzie potem na ostatnią chwilę szukać. Do koperty też już miałem uskładane 300 zł. Czekaliśmy tylko na zaproszenie.

Wścibski sąsiad podgląda

Sąsiad nie zaprosił mnie na komunię. Napisałem na niego donos

Czekaliśmy, czekaliśmy i się nie doczekaliśmy! To było wielkie zaskoczenie, bo nawet mi do głowy nie przyszło, że Darek może nas nie zaprosić. To bardzo niegrzeczne z jego strony, tak się zachować wobec sąsiada, którego zna się od 20 lat.

Poczułem się naprawdę urażony, bo my się staraliśmy podtrzymać dobre relacje, a oni to olali i nie padło nawet słowo wyjaśnienia. Co innego, gdyby przyszedł, postawił coś na stół i powiedział, jak jest, że na przykład robi imprezę tylko dla najbliższej rodziny, a nie tak zamieść temat pod dywan.

Pomyślałem, że za te zniewagę teraz się będzie gęsto tłumaczył! Ale nie mnie, tylko urzędniczce z Urzędu Skarbowego. Szybko nasmarowałem liścik o bezpodstawnym wzbogaceniu, bo przecież na pewno nazbierali na tej komunii jakąś kasę i nie sądzę, żeby z własnej woli się z tych funduszy wyspowiadali. Może na następny raz pomyślą, że sąsiada trzeba szanować.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *