“Mój kochany syn już niedawno miał komunię świętą. Bardzo się z tego cieszę, że mój synuś miał to już za sobą. Ja i moja żona jesteśmy bardzo z tego powodu zadowoleni. Wiadomo także, że taka komunia to doskonała okazja do tego, żeby publicznie się pokazać całej rodzinie i zrobić wystawne przyjęcie. Chciałem też przed całą rodziną pokazać, że mnie stać i jestem bogaty i dlatego dałem synowi samochód. Pomyślałem sobie, że mam pieniądze i gorszy od Krzysztofa Rutkowskiego być nie mogę”.
Mój syn miał rajskie przyjęcie komunijne
Ja i żona jesteśmy bardzo zamożnymi ludźmi, ale także bardzo bogatymi. Tak się jednak złożyło, że mój sukces w życiu (otworzenie prestiżowej firmy, która odnosi sukcesy na rynku finansowym), nie uderzył nam do głowy. Staramy się żyć na wysokim poziomie, ale bez przesady. Od zawsze najważniejszą rolę w naszym życiu odgrywa Bóg, dlatego też bardzo z żoną cieszyliśmy się, że nas królewicz Maciuś idzie do komunii. Byłem dumny z syna, że tak świetnie się zaprezentował, a co więcej pięknie wyglądał i jeszcze na dodatek przeczytał czytanie w Kościele. Duma mnie rozpierała – pomyślałem sobie wtedy w kościele, że tak wygląda wzorowy katolik.
Później zorganizowaliśmy synkowi rajskie przyjęcie komunijne – na 150 osób – cała rodzina przyjechała. Wynajęliśmy salę i catering w najlepszym hotelu w naszym mieście. Nie zabrakło też niespodzianek – zespołu muzycznego, tańców, śpiewów i atrakcji dla dzieci. Wszyscy byli zadowoleni.

Taki prezent dałem swojemu synkowi
Tak się składa, że chciałem całej rodzinie pokazać, że ja jestem bogaty, że ja kocham synka i mnie stać, żeby on miał wszystko. Dlatego też sprawiłem mu na komunię najnowszy samochód znanej marki. Najbardziej się jednak cieszyłem, gdy widziałem te miny pełne zazdrości całej rodziny. Dla tej chwili warto było tyle wydać na taki prezencik dla synka.
Nie ukrywam, że słyszałem, jakie prezenty planuje Krzysztof Rutkowski dla swojego syna i po prostu nie chciałem być gorszy. Aż tyle Rutkowski wyda na ślub z Mają i komunię syna. Kwota zwala z nóg.
A co jego stać na takie wydatki, a ja będę gorszy? Nie no tak nie mogło być. A synek dorośnie i będzie miał fajne autko. Bardzo cieszę się, że tak to wszystko wyszło.
