“Co to za dziwne zwyczaje ja się pytam? No kto to słyszał? Ja rozumiem, że ktoś może być entuzjastą bigosu, ale na litość boską, ileż można gotować jeden bigos?! To, że ktoś jest smakoszem tej kapuścianej potrawy, nie oznacza, że ja też muszę nim być, a zwłaszcza wąchać te zapachy!”
Nie jestem entuzjastą świąt Bożego Narodzenia
Nie będę ukrywać — nie jestem entuzjastą świąt Bożego Narodzenia i wszystkiego, co z nimi związane. Jestem już starszym człowiekiem — mam 74 lata. Jestem wdowcem, moja żona odeszła kilka lat temu, a dzieci już mnie opuściły i nie chcą odwiedzać mnie nawet w święta.
Jestem już zresztą za stary, żeby przyjmować gości i cokolwiek przygotowywać na święta, bo nie mam siły. Zresztą niby dla kogo miałbym to robić, jak święta spędzę sam w domu? Może jedynie poproszę sąsiadkę, Zośkę spod dwójki, żeby kupiła mi jakiś makowiec i ciasto na święta to sobie, chociaż zjem do kawy.
W każdym razie nie przepadam za Świętami, bo generalnie nie jest to dla mnie miły czas. A ci sąsiedzi niestety mi o tym przypominają!

Sąsiedzi gotują bigos! Ten zapaszek niesie się po całej klatce!
No a teraz ci sąsiedzi wyjechali z tym bigosem! Nagotowali tego chyba z kilka garów, bo jak inaczej to wyjaśnić, że ten charakterystyczny zapach kapusty, grzybów, kiełbasy, cebuli i czego tam jeszcze niesie się po całej klatce od rana do wieczora? Jednak ten bigos czuć nie tylko na klatce, ale on przechodzi do naszych mieszkań!
Już od kilku dni czuję ten charakterystyczny zapach i co gorsze, ten zapach wleciał także do mojego mieszkania! Mam szparę pomiędzy drzwiami wejściowymi a podłogą, no i pewnie tamtędy ten zapach wlatuje. Ci sąsiedzi mogliby się zlitować!
Ja rozumiem, że niektórzy mogą lubić tę staropolską kapuścianą potrawę, ale na litość boską, ileż można to gotować? Moja świętej pamięci mama gotowała niestety bigos przez kilka dni, bo mawiała, że podobno z każdym gotowaniem staje się lepszy. Ale, jak boga kocham, ja tego nie wytrzymam!
Gdybym mógł, to bym się wyprowadził na ten przedświąteczny czas na wieś pooddychać świeżym powietrzem, no ale nie mam do kogo. Ci sąsiedzi chcą chyba jeszcze bardziej mnie zniechęcić do świąt. Nie mam już pojęcia, co robić…