“Mój mąż wrócił do domu na bani. Nie spodziewał się tego, co go spotkało”

“Mój mąż Marek ostatnio naprawdę przesadzał. Ja rozumiem, że ktoś czasem chce sobie poimprezować, ale codziennie? To już przechodziło ludzkie pojęcie. Mąż od kilku tygodni przychodził do domu prawie nieprzytomny, padał na łóżko i spał. A rano jeszcze jak się obudził, przez wiele godzin wymiotował. Miałam tego serdecznie dość, ale żadne argumenty nie skutkowały, bo on za każdym razem mówił, że to ostatni raz i że go koledzy namówili. Wreszcie ostatnio go tak załatwiłam i takiego wstydu mu narobiłam, że teraz jak ognia unika kieliszka”. 

Mój mąż lubi sobie wypić

Marek zawsze lubił wychylać kielicha i sobie nie żałował. Kiedyś jednak imprezował tylko weekendowo i razem ze mną, więc jakoś byłam w stanie to znieść. Poza tym nawet jak poimprezował, to nigdy nie doprowadzał się do najgorszego stanu i jednak był tylko podchmielony, a nic więcej.

Wszystko zmieniło się w ostatnich miesiącach. Mąż znalazł sobie nową pracę na nowej budowie, a tam chyba mu się trafili tacy koledzy jak i on. Co kilka dni, jak tylko kończyli jakąś pracę, to od razu potem szli do baru i wiadomo, co się robi w barze… Mój mąż więc z ostatnich tygodni mało co pamiętał, bo każde popołudnie to było “świętowanie”, a każdy poranek walka z mdłościami i spóźnianie się do pracy. Ja nie wiem, jak on w takim stanie pracował i aż dziwne, że go nie zwolnili. Przecież taki zmęczony, ledwie żywy pracownik do niczego się nie nadaje i popełnia dużo błędów…

Śpiący mężczyzna na łóżku

W taki sposób dałam mężowi nauczkę

Najpierw próbowałam go przekonać do zmiany stylu życia zwykłymi argumentami i tłumaczyłam, że takie zachowanie szkodzi zdrowiu i doprowadzi do końca naszego małżeństwa. Za każdym jednak razem było tak samo. Najpierw przepraszał, żałował za grzechy, a potem mijało dwa dni i znowu imprezka z kolegami. W końcu miałam już tego dość i zdecydowałam się na terapię szokową. Ten dzień mój małżonek z pewnością zapamięta do końca życia…

Kilka dni temu, gdy mąż znowu wrócił pod wpływem, po prostu mu nie otworzyłam drzwi do klatki, ani do mieszkania. Założyłam zatyczki do uszu i poszłam spać. Wiedziałam, że była imprezka, bo by wrócił o 17, a nie o 2 w nocy.

Rano zobaczyłam, że spał na wycieraczce i bardzo dobrze. Mąż się nie odzywał do mnie po tym zdarzeniu przez kilka dni, ale od sąsiadów dowiedziałam się także, że go wyśmiali, że doprowadza się do takiego stanu, a ja wprost mężowi powiedziałam, że za każdym razem, gdy będzie późno przychodzić z pracy, będzie spał na klatce. Od tego czasu mam spokój i skończyły się “imprezki”.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *