„Razem z Henrykiem — moim mężem — jesteśmy już dość mocno przyprószeni siwizną i przeżywamy jesień życia. Ostatnio wypiliśmy po lampce wina i zaczęliśmy wspominać tych, których już z nami nie ma. Jakoś naturalnie rozmowa przeniosła się na temat naszej śmierci. Jego słowa bardzo mnie zabolały. Dlaczego on je wypowiedział?”
Przeżywamy z mężem jesień życia
I ja i Henryk — mój mąż — jesteśmy już dość mocno przyprószeni siwizną i przeżywamy jesień życia. Młodsi już nie będziemy i staramy się czerpać z czasu, jaki nam pozostał tyle, ile się da. Często spacerujemy po lesie, spotykamy się z bliskimi i czasami chodzimy do teatru. Ostatnio wypiliśmy po lampce wina i listopadowa szaruga za oknem sprawiła, że zaczęliśmy wspominać tych, których z nami już nie ma.
Rozmowa, choć smutna, była bardzo ciepła i przepełniona miłymi wspomnieniami o naszych dawnych znajomych, rodzicach i innych osobach, które niestety już nie żyją. Jakoś naturalnie ta dyskusja przeniosła się na temat naszej śmierci. W końcu nie będziemy żyć wiecznie.
Do tej pory, gdy myślę o tym, co usłyszałam, mam łzy w oczach. Nie potrafię spojrzeć na Henryka w tak czuły sposób, jak dawniej. Jego słowa zwyczajnie w świecie bardzo mnie zabolały. Zastanawiam się, jak on mógł mi to zrobić…

Słowa męża mnie zabolały
Pół żartem, pół serio, zapytałam mojego męża o to, co planuje robić, gdy ja jako pierwsza odejdę z tego świata. Myślałam, że opowie o łowieniu ryb, czy grze w szachy, jednak w odpowiedzi wysłuchałam następującego monologu:
Tereniu, kiedy ciebie już nie będzie, to zajmie się mną taka pani, którą w kościele czasem widuję. Ona podobno świetnie gotuje i potrafi skutecznie rozmasować obolałemu mężczyźnie plecy po ciężkim dniu. Myślę, że godnie cię zastąpi, kochanie.
Rozumiem, że nikt nie musi do końca swoich dni być samotny i pogrążony w żałobie, ale przecież jest wokół nas tyle serdecznych ludzi, którzy na pewno z przyjemnością się o niego zatroszczą i pomogą, gdy będzie w potrzebie, a mnie już nie będzie. Na pewno po śmierci będzie mi już wszystko jedno, ale nie takiej odpowiedzi oczekiwałam, nawet jeśli była szczera do bólu.
Henryk sprawił mi tym ogromną przykrość, a w mojej głowie roi się od pytań. Dlaczego już teraz upatrzył sobie jakąś kobietę? Dlaczego myśli o masażach pleców wykonywanych przez obcą panią, kiedy ja jestem obok? Dlaczego wypowiedział te bolesne słowa, nie zważając na to, że tak bardzo mnie tym zrani?
