“Jestem po rozwodzie 4 lata i choć na początku było ciężko, bo nie mogłam pozbierać się po wiadomości, jaką sprezentował mi mąż na święta, to dziś już wiem, że dzięki jego zdradom mogłam w końcu odżyć i zacząć dbać o siebie i o swój rozwój. Gdy nagle zmarł, mimo wszystko nie chciałam pójść na jego grób. Córka błaga mnie, żebym zmieniła zdanie”
Mąż mnie zdradzał, a teraz mam chodzić na jego grób?
Krzysiek od samego początku naszej relacji wykazywał zainteresowanie płcią przeciwną i nie było to fajne, biorąc pod uwagę to, że zawsze miałam problem z akceptacją siebie i chciałam mieć partnera, który będzie mnie wspierał i komplementował, a nie odwracał głowę za innymi kobietami na ulicy.
Uważam, że i tak długo wytrzymałam i pozwalałam się upokarzać. Wprawdzie nigdy nie wiedziałam i nie miałam pewności, że Krzysiek mnie zdradza, ale czułam w kościach, że coś jest nie tak. Gdy po 25 latach przyszedł do sypialni tuż przed świętami Bożego Narodzenia i powiedział, że odchodzi do młodszej o 15 lat kochanki, świat mi się zawalił, ale poczułam też taką dziwną ulgę, że w końcu uwalniam się od czegoś, co było dla mnie ciężarem, ale nie umiałam się sama z tego wydostać. To była nasza ostatnia rozmowa i nie zamieniliśmy zdania nawet w czasie sprawy rozwodowej. Nasze drogi kompletnie się rozeszły i dla Krzyśka nie miało nawet znaczenia to, że byliśmy tyle lat ze sobą i doczekaliśmy się pięknej córki.

Nie odwiedzę byłego męża na cmentarzu
O tym, co dzieje się u byłego męża, wiedziałam tylko tyle, co Martyna mi mówiła i okazało się, że kochanka zostawiła mojego męża już po kilku miesiącach, a on nie potrafił się pozbierać po tej sytuacji i zaczął pić. Przestał także dbać o siebie, co najprawdopodobniej doprowadziło do problemów kardiologicznych. Krzysiek zmarł nagle miesiąc temu. Jego mama prosiła, abym pojawiła się na pogrzebie, ale nie miałam absolutnie takiej ochoty i nie wyobrażałam sobie, że będę opłakiwać kogoś, kto zrobił mi tyle krzywdy.
O zmianę zdania prosiła mnie także moja córka, ale nie uległam i nie zrobię tego nawet podczas nadchodzących Wszystkich Świętych. Matka Krzysztofa uważa, że jestem złą kobietą, ponieważ nie mówi się źle o zmarłych i wybacza się im wszystkie krzywdy, a ja jestem zdania, że to nic nie zmienia i jeżeli ktoś był złym człowiekiem, to ja będę miała go takiego w pamięci, a jego śmierć nagle nie sprawi, że stanie się świętym.