“Nie o taki związek walczyłem i nie na taki układ się decydowałem. Moja żona ma w domu ślicznego, inteligentnego i bardzo pewnego siebie mężczyznę, który może mieć każdą, a jednak nie bez wątpienia wybrał właśnie ją. Karolina obiecywała mi, że będzie mi prać, sprzątać i jeszcze zarabiać na dom, a ja będę mieć wolną rękę, żeby dalej studiować prawo, i realizować się na uczelni. A jednak, jak przyszło co do czego, to nagle się zaczęła buntować. Oj Karolinko, Karolinko… nie takiej żony chciałem. Chciałaś przystojniaka, to teraz bierz się do roboty, a nie się ze mną kłócisz…”
To Karolina o mnie zabiegała
Mam 24 lata i wiele osób twierdzi, że wyglądam jak młody Bóg i przez skromność nie zaprzeczę. Zawsze wykorzystywałem swoją urodę do tego, żeby sobie w życiu wszystko ułatwiać. Chciałem coś załatwić, tylko się uśmiechałem, a kobietom już miękły kolanka i wiadomo, że na wszystko się zgadzały.
Na studiach też dostawałem oceny za urodę. Wystarczyło tylko się uśmiechnąć… Co innego jednak wykorzystywanie urody na studiach, a co innego myślenie już o poważnym życiu. Nie ukrywam, że miałem mnóstwo ładnych kandydatek, ale tak sobie myślałem taktycznie, że niepotrzebna mi jakaś ładniutka paniusia, która będzie sobie leżeć i lenić się, tylko wolałbym, żeby kobieta była taka i do tańca, i do różańca, albo inaczej – i na imprezę, i na mopa do domu… No i kimś takim była właśnie Karolina.
Karolina była całkiem ładną 27-letnią kobietą, której jednak to nie uroda była największym atutem. Karolinę poznałem przypadkiem na Tinderze i zaimponowała mi tym, że jak byłem u niej w domu, to był porządek. Od razu zauważyłem, że za mną szaleje i na początku traktowałem ją sobie tak o, jako szybką znajomość, ale potem pomyślałem, że w zasadzie dobra byłaby z niej żona. Zasugerowałem jej nawet, że moglibyśmy coś ten teges, ale że chciałbym mieć gwarancję, że Karolina zajmie się domem, a ona od razu się określiła, że to nie kłopot. Widziałem, że ona twierdzi, że ma już 27 lat i w takim wieku musi się trochę pośpieszyć, jeśli chce jeszcze wyjść za mąż…
No to się chajtnęliśmy.

Karolina przestała się starać
Wkrótce jednak wszystko zaczęło się zmieniać, bo Karolina zaczynała coraz gorzej sprzątać i się na mnie denerwować, że nawet nie chcę pójść do sklepu zrobić zakupy.
Ja wtedy ją tam prowokowałem, udawałem czarusia i nic to nie dawało. Jak do tego doszło, nie wiem, miłość nie dała o sobie znać…
Co gorsza, Karolina coraz ostrzej stawia sprawę i twierdzi, że się ze mną rozwiedzie, jeśli ja tak dalej będę stawiać całą sprawę i nic nie robić. Ech, no i ja nie wiem co dalej… Proszę o jakieś cenne rady. Jak zrobić, żeby Karolina nadal sprzątała i już tyle nie gadała?