„Nie mam pojęcia z kim ta moja córcia się ohajtała. Przecież ten jej mąż to jakiś furiat i leń. Od samego początku ciężko mi znaleźć z nim wspólny język. Jednak ostatnio już wybitnie wyprowadził mnie z równowagi. Wyobraźcie sobie, że mój niewdzięczny zięć nie zamierza zawieźć mnie na cmentarz. Powiedział, że nie jest moim szoferem”.
Muszę płacić za błędy mojej córki
Moja córka była kiedyś taką fajną, mądrą dziewczyną. Nie wiem, co w nią wstąpiło, że zakochała się w takim człowieku, który jest żywym dowodem na to, co pieniądze potrafią zrobić z ludźmi. Przecież ten jej mąż to jakiś furiat i skończony leń. Niby prowadzi z ojcem firmę, ale dałabym sobie rękę uciąć, że te kokosy, które zarabia, to zasługa mojego swata, a nie tego nieroba.
Tak czy inaczej, uznał, że od października do grudnia ma roboty po uszy i całe dnie spędza w firmie. Pewnie siedzi przy komputerze i tylko ogląda te durne filmiki lub czyta jakieś głupoty, a nie normalną pracą się zajmuje. Ostatnio wybitnie wyprowadził mnie z równowagi!
Jestem strasznie wkurzona, bo muszę teraz płacić za błędy mojej córki i to w dosłownym znaczeniu. Otóż mój niewdzięczny zięć nie chce mnie zawieźć na cmentarz. Powiedział, że nie jest moim szoferem i że znajdzie mi jakieś płatne (!) połączenie na platformie od wspólnych przejazdów.

To jakiś skandal!
Nie mam pojęcia, jak on mógł się tak zachować. Niestety moja córcia dopiero kilka miesięcy temu zrobiła sobie prawo jazdy i jeszcze boi się wyruszać w 400 km trasę. Bo właśnie w takiej odległości oddalony jest cmentarz, na którym spoczywa świętej pamięci babcia Krysi — mojej koleżanki z lat dziecięcych.
Pani Barbara była mi bardzo bliską osobą. W dzieciństwie mogłam na nią liczyć dosłownie w każdej sprawie, poczynając od pomocy w zadaniach domowych ze szkoły, poprzez możliwość wygadania się, aż po pożyczki finansowe, gdy byłam na dnie. Choć kontakt z Kryśką dawno mi się urwał, w tym roku wpadłyśmy na siebie zupełnym przypadkiem.
Gdy zapytałam ją, jak się trzyma pani Basia, odpowiedziała, że jej babcia od kilku lat już nie żyje. Z tego względu bardzo chciałam odwiedzić ją przy okazji wypadającego dnia Wszystkich Świętych. Niestety mój wyrodny zięć mi to uniemożliwia. Przecież ja nie będę płacić obcym ludziom, żeby mnie tam zawieźli. Zresztą nigdy nie wiadomo, czy nie trafię na jakiegoś furiata, który nie daj Boże, zrobi mi krzywdę…