“Córcia poszła do pierwszej klasy. To był jej wielki dzień! Nie wszystko jednak poszło po naszej myśli. Na rozpoczęciu roku przeżyliśmy szok. Madzia ma wychowawcę. Faceta! W życiu nie słyszałam, żeby mężczyzna uczył dzieci w klasach 1-3. Nie wiem sama, co o tym myśleć!”
Córcia poszła do pierwszej klasy
Madzia jest moim jedynym dzieckiem. Wiadomo, że chcę dla niej jak najlepiej. Długo starałam się, żeby zostać mamą. To były całe lata leczenia, starań, dbania o siebie. Gdy córka wydała pierwszy krzyk, obiecałam jej, że całe życie będę ją chronić najlepiej, jak potrafię. W dzisiejszych czasach czeka na nasze pociechy sporo ukrytego zła.
Choć Madzia jest jedynaczką, cudownie odnajduje się w grupie rówieśniczej. Nigdy nie miała problemu z nawiązywaniem kontaktów. W przedszkolu trafiliśmy na tak cudowne ciocie, że bez mrugnięcia okiem zostawiałam dziecko pod ich opieką. Rozwijała się tam tak cudownie.
Poza tym w przedszkolu miała niezłą grupkę znajomych. Mieszkamy na nowym osiedlu pełnych młodych małżeństw z dziećmi. Wiele koleżanek i kolegów z sąsiedztwa chodziło z córką do przedszkola, dzięki temu miała z nimi kontakt i w placówce i koło domu. Świetne rozwiązanie, dzieci bardzo się wspierały i moim zdaniem lepiej rozwijały.

Córka ma wychowawcę faceta
Madzia w czerwcu skończyła przedszkole i przyszedł czas na kolejny rozdział. Ja bardzo przeżywałam szkołę córci, to jednak zupełnie co innego niż przedszkole, ale taka kolei rzeczy.
To jednak nie koniec zmian w naszym życiu. Kupiliśmy dom i w te wakacje się przeprowadziliśmy. Stwierdziliśmy, że to dobry moment, akurat córka nawiąże nowe relacje w szkole i łatwiej będzie jej zadomowić się w nowej dzielnicy.
Wszystko zapowiadało się super. Kameralna szkoła blisko domu. Pierwszy szok przeżyliśmy na rozpoczęciu roku szkolnego. Okazało się, że zaszło sporo zmian w personelu szkoły, a nawet dyrekcji trudno było skompletować odpowiednią liczbę nauczycieli. Naszą klasę objął nowiutki nauczyciel. Nie byłoby w tym może nic zaskakującego, gdyby nie to, że to facet!
No ja nie wiem, co z tym zrobić. Tyle lat żyje na świecie i jeszcze nie słyszałam, żeby nauczycielem w klasach 1-3 był mężczyzna. Czy to normalne? Jak te dzieci mają się odnaleźć po przedszkolu z cudownymi ciociami? Nie znam jeszcze rodziców pozostałych dzieciaków z klasy córki, ale na rozpoczęciu widziałam, że wszyscy byli zmieszani.
Co dalej? Pisać do dyrekcji, a może od razu lepiej do kuratorium? To chyba nie jest dobry pomysł, żeby z takimi małymi dziećmi pracował mężczyzna. Jednak oni nie mają takiego instynktu i obycia jak kobiety…